Co czujesz, gdy o niej myślisz? Jakie emocje się uruchamiają? Pozytywne, negatywne, a może włącza się obojętność? Co czujesz, gdy w poniedziałek rano jedziesz do pracy? Jakie myśli towarzyszą Ci gdy z niej wychodzisz? Jak słów używasz, by opisać swoją pracę? A może w ogóle nie rozmawiasz o pracy? A może unikasz tego tematu. 
To, jaka relacja łączy Cię z Twoją pracą? 
Jakie odpowiedzi mogą paść? Oczywiście jako rasowy konsultant powinnam odpowiedzieć „to zależy”. Bo rzeczywiście „to zależy”. Oczywiście każdy chciałby powiedzieć  „mam fajną pracę, uwielbiam  do niej chodzić, pracuję z fantastycznymi ludźmi, zadania, które realizuję mnie rozwijają” (…) „jest dobrze, nic nie chcę zmieniać, jestem w właściwym miejscu i robię to co lubię”.
Życzę wszystkim takich odpowiedzi. I fakt, czasem się z nimi spotykam. Ale nie zawsze. Niestety.
Jakie odpowiedzi padają? Oto przykłady:

  • jestem zmęczony,  wykończony
  • nie mam już  energii do pracy, po prostu mi się nie chce
  • mam poczucie, że niezależnie ile zrobię i tak będzie za mało, 
  •  a może ja już niczego nie potrafię?
  • moja praca nie wnosi żadnej wartości
  • moja praca jest bez sensu, ja jestem bez sensu
  • mam dość ludzi, z którymi i dla których pracuję. 

O czym mogą świadczyć takie odpowiedzi? Pewnie o tym, że praca już przestała być naszym przyjacielem, a nawet dobrym kumplem. O tym, że zdecydowaną większość dnia spędzamy „z kimś”, w otoczeniu kogoś, kto nas wkurza, wyprowadza z równowagi, drażni, męczy, ogranicza, pozbawia sił. Czasem smuci. Czasem doprowadza do łez. Chciałoby się zaryzykować stwierdzenie, że całe dnie spędzamy z wrogiem. Straszne?? Trochę. I na pewno niepokojące. A o czym może to świadczyć? 
To o czym mowa może być zwiastunem wypalenia zawodowego. Wypalenie zawodowe pojawia się gdy zaburzona jest relacja między dawaniem a braniem – gdy my jako pracownicy dajemy zbyt wiele. A zbyt mało do firmy dostajemy. Pojawia się gdy zbytnio poświęcamy się pracy, oddajemy jej swój czas, energię, myśli i emocje, a w zamian dostajemy zbyt mało. I nie chodzi tu tylko o pieniądze. Częściej chodzi o poczucie niedocenienia, brak uznania, a wręcz ciągłe nienasycenie i podwyższanie oczekiwań z strony pracodawcy. A katalizatorem tak zaburzonej relacji są równolegle pojawiające się silne emocje, często negatywne:  złość, smutek, rozczarowanie, frustracja, niechęć.  
Czy z wypalenia zawodowego można wyjść samemu?
Czasem tak. Jeżeli dość szybko wychwycimy u siebie powyższe objawy możemy zacząć działać sami. Niemniej jednak, nie wiele osób potrafi samodzielnie rozpoznać i zahamować objawy. I nie jest to tylko konsekwencją zbyt małej świadomości siebie, czy pracy pod sobą. Po prostu żyjemy w czasach ciągle podwyższanej poprzeczki, eskalujących się oczekiwań. Pracujemy dużo, intensywnie. Zmęczenie, stres, niewyspanie, obniżenie energii traktujemy naturalnie. O zgrozo często udając, że objawów nie ma. Zmęczenie zapijamy kolejną kawą, czy kolejnym red bull’em. Oby tylko. A wypalenie, nie powstrzymane w porę, rozprzestrzenia się po całym naszym życiu. Wkrada się do rodziny, życia osobistego. Przywłaszcza sobie nasze zdrowie. Dominuje nad czasem wolnym. Dlatego też często niezbędnym wsparciem w wychodzeniu z wypalenia może być osoba trzecia.  Dla jednych coach kariery, dobrze jeżeli też psycholog, który ukierunkuje refleksję nad swoim funkcjonowaniem i relacją z pracą, a także będzie wspierał zmianę i wychodzenie „na prostą”. Innym razem nawet psychoterapeuta, psychiatra. Należy bowiem wspomnieć, że wypalenie od depresji oddziela cienka linia. 
To jak zaprzyjaźnić się z pracą i wyjść z wypalenia? Jak przestać się wypalać, a zacząć płonąć motywacją i siłą do działania? 
Zmiana pracy, to często pierwszy pomysł. Wydawać się może, że najlepsze rozwiązanie. Nic bardziej mylnego. Często jest rozwiązanie albo skazane na niepowodzenie. Albo obarczone ryzykiem „braku poprawy”. Bo jak znaleźć nową pracę będąc wypalonym? Jak zjednać sobie rekrutera, zachwycić potencjalnego szefa, jeżeli brakuje wiary w siebie, energii i poczucia własnej skuteczności. A skąd mamy mieć pewność, że stosunek do nowej pracy będzie bardziej partnerski, konstruktywny, a z nową pracą się zaprzyjaźnimy? Nie ma takiej gwarancji. A wręcz jest ryzyko, że patologia, jaką jest wypalenie, będzie powtórzona. Powielona niczym destrukcyjny nawyk.
Bo problem może być głębiej. W nas. Właśnie w podejściu do pracy i w roli jaką pełni w naszym życiu? 
Warto zadać sobie kilka ważnych pytań?

  • Co jest dla nas ważne?
  • Co jest najważniejsze? Praca? Życie?
  • Jak praca wpływa na mnie? Na inne sfery życia?
  • Rachunek zysków i strat? Co daję? Co zyskuję? I dlaczego mimo, że tracę na tej relacji ciągle w niej tkwię?
  • Dlaczego pozwalam  sobą tak dominować? W imię czego się tak poświęcam? Po co?
  • Czego się boję?
  • Do jakich konsekwencji prowadzi ten stan.

W pracy coachingowej warto się skoncentrować na kilku najważniejszych obszarach. Obszarach, które leżą u podstaw „relacji jaką mamy z pracą”. Brak równowagi w tych obszarach wprowadza brak równowagi w tej relacji.  

Na przykład, drak dopasowania pomiędzy moim systemem wartości a wartością organizacji może powodować, brak satysfakcji. Z kolei brak wsparcia społecznego, brak doceniania i poczucie niesprawiedliwości obniża motywację i wiarę w skuteczność swoich działań. Więc trzeba pytać, pytać. Poznawać, poznawać siebie. A następnie dbać o to, by relacja z pracą była na zrównoważonym i partnerskim poziomie.
I może okazać się, że kryzys, wypalenie, prawdziwy dół, stanie się szansą na uporządkowanie relacji z pracą i zbudowanie nowej, konstruktywnej, partnerskiej relacji.
To, jaka relacja łączy Cię z Twoją pracą? 
Ps. A jako pracę domową polecam piosenkę Anny Marii Jopek „Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam”.  Warto wsłuchać się w tekst!!

Powodzenia, Marta IP


Chcesz być na bieżąco z moim blogiem i podcastami?
Chcesz otrzymywać moje wpisy wprost na skrzynkę mailową?


Zapisz się na mój newslleter. Zostaw swoje imię i adres e-mail.