Pracowałam z NIEWIDZIALNĄ*  już kilka miesięcy temu. Ale gdzieś zbieg okoliczności przywołał mi wspomnienie jej historii. Mogę ją chyba opowiedzieć.
NIEWIDZIALNA to trzydziestoparoletnia kobieta, w związku, z trójką dzieci. Jak ją poznałam pracowała w  tzw. dobrej firmie. Wykształcona, zadbana. Jeżdżąca na zagraniczne wakacje. Z dużym mieszkaniem w dobrej dzielnicy. Patrząc na nią można powiedzieć szczęśliwa, spełniona, ma wszystko czego trzeba.
A jednak … A jednak coś było nie tak. Czuła, że coś ją uwiera. Coś drażni i męczy. Aż trafiła do mnie, jako do coacha (najpierw, przede wszystkim) kariery. Dopiero potem life.
       
Początkowo miałyśmy pracować na tematach stricte zawodowych. Jako coach kariery miała jej pomóc w przygotowaniu do awansu. Zajrzeć do CV. Przygotować do rozmowy kwalifikacyjnej.
Ale coś nie szło, utrudniało, blokowało koncentrację tylko na tych tematach. Jakby niewidzialny mur ograniczał naszą pracę. 
Zaproponowałam więc NIEWIDZIALNEJ ćwiczenie**, które otwiera myślenie o tym CO DLA NAS WAŻNE – ćwiczenie, które otwiera na ŚWIAT WARTOŚCI. Ale też „pracuje metaforą” i jest na tyle podstępne (w dobrym tego słowa znaczeniu), że na początku nie wiadomo, do czego prowadzi. A prowadzi zazwyczaj do bardzo pogłębionej diagnozy SWOICH potrzeb i pragnień. ZAJRZAŁYŚMY więc do świata WARTOŚCI NIEWIDZIALNEJ, i zobaczyłyśmy to co ceni i czego potrzebuje. Co tam było? Nie przywołam wszystkich wartości. Ale jedną z nich była POTRZEBA ZAUWAŻENIA, DOSTRZEŻENIA. I była to wartość kluczowa dla niej. Nie powiem, że inne były mniej ważne. Ale BYCIE ZAUWAŻONĄ było dla niej gwarancją satysfakcji i szczęścia. A ZAUWAŻONĄ gdzie? I w pracy i w domu. Przez szefa, zespół, współpracowników. Przez męża i dzieci. Przez WSZYSKICH,  może przede wszystkim przez SAMĄ SIEBIE. 
NIEWIDZIALNA (a od tego momentu zaczęłam ją tak nazywać) zatraciła się trochę w pełnionych rolach. Była dla wszystkich, dobra i grzeczna i taka akuratna. W bezpiecznej pracy, w bezpiecznym związku – robiąc co do niej należy, przestała walczyć o siebie. Spełniała wszystkie stawiane jej oczekiwania. Realizowała schemat matki, żony, pracownika.….Aż z smutkiem stwierdziła, że chyba NIKT jej NIE dostrzega.  
I proszę mnie źle nie zrozumieć. To nie była potrzeba celebryckiego błyszczenia. Zwracania na siebie uwagi. Bycia w centrum, na siłę, za wszelką cenę. To była potrzeba po prostu ZAUWAŻENIA, docenienia, pogłaskania, pochwalenia za to, że się po prostu JEST. Elementarna potrzeba ludzka.
A chęć awansu nie była podszyta potrzebą rozwoju, zarządzania, czy nawet większych zarobków. Była podszyta potrzebą ZAUWAŻENIA. Bo ktoś by w końcu zaczął się z nią liczyć.
Zanim jednak do awansu przeszłyśmy, rozpoczęłyśmy więc proces WALKI Z NIEWIDZIALNOŚCIĄ. Walka o zobaczenie NIEWIDZIALNEJ przebiegała więc dwutorowo. I te dwa tory musiały ze sobą współgrać, jeden bez drugiego nie przyniósł by oczekiwanych efektów:

  •  z jednej strony NIEWIDZIALNA MUSIAŁA ZOBACZYĆ SIĘ SAMA  -dostrzec swoje potrzeby, nazwać to co DLA NIEJ WAŻNE  i co ją DEFINIUJĄCE.

  •  ale musiała też zadbać o ZAUWAŻENIE przez bliskich. Zacząć artykułować SWOJE OCZEKIWANIA i POTRZEBY, ale w asertywny, szanujących innych sposób. Powoli i stopniowo ucząc innych po prostu SIEBIE.

Czy się udało? 

  • raczej TAK. NIEWIDZIALNA przede wszystkim ZAUWAŻYŁA SIEBIE. Po woli UCZY innych jak mają dostrzegać ją. Ten proces trwa. Ale realizuje go już samodzielnie, bez mojej pomocy. Wiem, że da radę!

  • a czy awansowała?? Nie. Bo nie w ogóle NIE chciała. Nie było jej to potrzebne. To nie o to chodziło. Pewnie awansuje za jakich czas, ale dlatego, że z nabytą pewnością siebie pokaże wszystkim, że jest po prostu dobra.

Myślę, że taką drogę o BYCIE WIDZIALNYM każdy przemierza kila razy w swoim życiu. W relacjach. W pracy. Bo proces budowania pewności siebie tra całe życie i jest nieustająco narażony na próby, chociażby z przodu częstych w naszym życiu zmian.

Powodzenia!!

A czy Ty jesteś WIDZIALNY? To pytanie do własnej refleksji. 

Marta IP
PS.1. podczas pracy z NIEWIDZIALNA zapytała mnie kiedyś, czy takich jak Ona spotykam wiele? Odpowiedziałam, że TAK. Niestety NIEWIDZIALNOŚĆ to choroba naszych czasów. A dlaczego?? Może napiszę o tym następnym razem.
PS.2. Ale warto już teraz dodać, że NAJCZĘSTSZY BŁĄD NIEWIDZIALNYCH, to nagły zryw i bunt, agresywne wyrażanie siebie, bądź robienie czegokolwiek, by zostać zauważoną. Zerwania związku, wysłanie dzieci do przedszkola (na 10 godzin), pochopny awans, czy zatracenie się w pracoholizmie. A takie nagłe działania zazwyczaj są toksyczne i dla NIEWIDZIALNYCH i dla otoczenia. A nie o to w DOCHODZENIU DO SIEBIE chodzi.
* pewne dane dotyczące NIEWIDZIALNEJ zostały świadomie zmienione, by zadbać o anonimowość Klienta. Za ewentualną zbieżność z góry przepraszam. 
** instrukcja/treść ćwiczenia zostały utajone w trosce o interes Klienta.

Easysoftonic