Zniechęceni zmienną pogodą. Tak, tak wiosna jakoś nam uciekła…. Umęczeni glutami, kaszlami,  gorączkami, lekarzami, syropkami …. które rządziły przez ostatni tydzień naszym domem, opadliśmy rodziną na kanapę i obejrzeliśmy z dziećmi  klasykę sobotniego gatunku – „Gdzie jest Nemo?”
I znów mądrość rozwojowa „spłynęła”, i tu to właściwe słowo, z ekranu 🙂
Chyba każdy zna tą opowieść. Rybka Nemo to synek, a Marlin to jego tata. Nemo gubi się w ocenie, co ważne podczas próby złamania zakazu ojca, motywowany chęcią poznania świata, bezkresnego oceanu. Po czym Marlin go szuka. Co ważne tata jest bardzo bardzo zalękniony. Po stracie żony i innych 399 dzieci boi się wszystkiego. Dosłownie wszystkiego: oceanu, ryb, ludzi, rekinów … i mu nagle przychodzi mu przemierzyć ocean by znaleźć syna. Na drodze spotyka Dory, niebieską przyjaciółkę, która to cierpiąc spore problemy z pamięcią tymczasową po prostu godzi się z światem, niczego nie boi, bierze każdą chwilę taka jaka jest … Jest zupełnym przeciwieństwem Marlina. I to jest siła tego duetu.
Ale nie będę opisywać. Bo ci co znają, to znają .. a ci co nie znają tego filmu – to powinni go obejrzeć!!
Ale do czego zmierzam? 

  • Przerażony swoją podróżą, uwięziony w paszczy wieloryba, Marlin mówi do Dory:

·         „obiecałem Nemo, że nic mu stanie”

  •   Na to Dory:
 „to dziwna obietnica?? 
Bo skoro mu obiecałeś, że nic mu się nie stanie, to nic, 
naprawdę nic mu się nie stanie … 
nawet nic dobrego”…

I wychodzi na to, że zalękniony Marlin tak bardzo bał się świata, że odrzucił nawet hipotezę, że spotka go coś dobrego. Jaki z tego wniosek?

  • Dajmy sobie prawo doświadczania, poznawania, eksplorowania świata!
  • Dajmy sobie prawo doświadczenia i tych niefajnych i trudnych chwil … bo albo będą okazją do zmiany, rozwoju, jak to było z Marlinem … albo po prostu po tych trudnych  momentach zawsze przyjdzie coś dobrego, naprawdę dobrego.
  • Bo nie ma takiego dnia kiedy z gąszczu nawet okropnych sytuacji nie dałoby się odsiać czegoś dobrego, miłego, fajnego, rozwijającego, inspirującego i czarującego!! Każdemu z nas może stać się coś dobrego!!! Tylko trzeba dać sobie prawo na doświadczanie świata i dojrzenie tych dobrych stron. W to wierzyła Dory i w to powinien wierzyć każdy z nas!

Bo jak jeszcze mówi Dory:
„Chcesz dotrzeć do celu? To, jak chcesz dotrzeć do celu? … nie ryzykując i nie wierząc, że nam się uda??”
Polecam film jako idealną, weekendową lekturę dla całej Rodziny!!! Dużo śmiechu i mądrości w jednym!
Ps. Jak dla mnie „Gdzie jest Nemo?” to też genialny film o motywacji, znajdywaniu odwagi, zmianie … w każdym wieku. Bo zmienia się tata, czyli niby ten dorosły i już ukształtowany. Wychodzi też na to, że fajnie jest spotkać na swojej drodze taką Dory, mieć partnera, przyjaciela, towarzysza podróży.

Easysoftonic