Źródłem naszych cierpień jest…

Źródłem naszych cierpień jest…

Czy się boję?
Tak boję się.
Jestem człowiekiem i odczuwam emocje związane z zmianami, które czekają nas przez kolejne dni, tygodnie, czy miesiące. Odczuwam emocje związane z zagrożeniem, które jest realne. Jestem mamą, więc mam się o kogo bać.
Mam rodzinę, mam o kim myśleć.

Boję się też gospodarczych konsekwencji związanych z zahamowaniem … wszystkiego. Przecież jestem przedsiębiorcą, gdy nie pracuję nie zarabiam, a też mam zobowiązania, rodzinę i inwestycje w toku. A jest ich kilka. Moje usługi – są ważne, są potrzebne, ale dla firm nie najważniejsze. Choć nota bene zajmuję się ostatnio najczęściej tematami zmiany, emocji, odporności psychicznej i empatii w sytuacjach zagrożenia. Ha! Chichot losu?

Jest we mnie strach.
Jest we mnie trochę złości, ale tylko trochę.
Jest we mnie smutek.
Czuję niepokój.
Czuję, pozwalam sobie na te emocje. Czucie w ciele, w sercu – na myśli wokół nich.

Ale czuję też spokój. Są takie momenty. I to mnie miło zaskakuje, pokazuje zmiany w mojej osobistej odporności psychicznej. I bardzo się z tego cieszę, a raczej doceniam siebie za to.

Bo nie chcę się bać.
Cholernie nie chcę się bać!
Nie chcę by strach, strach zamieniający się w lęk wypełnił moją głowę, moje serce i czas, który przyjdzie mi spędzić w odosobnieniu z dwójką chłopców pozbawionych szkoły, kolegów, ruchu i zajęć pozalekcyjnych, które uwielbiają. Taka mieszanka może być dla nas wszystkich niebezpieczna.
A nie chcę tego!

Co więc robię, co postanawiam robić przez ten czas?

PRACA:
• Pracuję, kontynuuję “co się da”. Nie chcę stracić rytmu, który sobie wyznaczyłam, a praca dodatkowo daje mi poczucie bezpieczeństwa. Choć z dziećmi w domu i tak będę pracować mniej, to jednak pracuję.
• Doceniam, że na najbliższe dwa tygodnie i tak miałam zaplanowane tylko sesje coachingowe. Wszystkie mogę zrealizować zdalnie. I to się liczy! Klienci są bardzo otwarci na takie rozwiązanie.
• Planuję. Nie odpuszczam planów. Mam plany na wiosnę, mam plany na jesień. W październiku obiecałam warsztaty Warsztat Playing BIG – o odważnym podejmowaniu wyzwań i wierzę, że się odbędą. Ciągle nad nimi pracuję i tego się trzymam! To mi daje nadzieję.
• Płacę wszystkim podwykonawcom, którzy wykonali dla mnie pracę. Tak, boję się utraty płynności finansowej, ale oni też. Liczę, że moi Klienci mi zapłacą, dlatego sama chcę być dobrym Klientem. Zawsze grałam fair play i tak będzie tym razem. Mam nadzieję, że wydane pieniądze do mnie kiedyś wrócą, bo to że dobro wraca, to już wiem 
To jest mój, może naiwny, sposób na to by utrzymać gospodarkę w ruchu. Spróbuję!

RELACJE:
• Dużo rozmawiamy z dziećmi – nie boję się ich trudnych pytań. Widzę, że wszyscy tego potrzebujemy.
• Jestem w kontakcie z najbliższymi – dzwonimy do siebie, dużo rozmawiamy na Messengerze. Czuję się połączona z światem, choć zamknięta w czterech ścianach. Wiecie, że do regulowania emocji potrzebujemy innych osób? Tak! Potrzebujemy szczerych, prawdziwych, mądrych rozmów. Moi kochani dzwońmy do siebie – śmiało. Nawet na 10 – 15 minut. Do mnie też możecie zadzwonić 
• Okazuję życzliwość. Czuję, że szczególnie w relacji z Klientami okazujemy sobie dużo wsparcia i zrozumienia – nawet, gdy chodzi o odwołanie warsztatów. A to się zadziało … Przecież to nie jest niczyja wina, przecież wszyscy jesteśmy ludźmi. W trakcie takich krótkich rozmów okazuje się, że jesteśmy dla siebie tak podobni, tak bliscy. Dziś bardzo potrzebujemy poczucia wspólnoty.

ZDROWIE:
• Jem zdrowo. Tak zrobiłam zakupy, ale głównie skupiając się na warzywach i owocach. Tego nie może nam zabraknąć. A mój Mąż ma zamiar wykorzystać ten czas na naukę gotowania i bardzo mi się ten pomysł podoba 
• Pozwalam sobie na ciszę. Z dwójką chłopaków to ważne. 5 minut z muzyką Ludovico Einaudi jest bezcenna.
• Biegam. No dobra, dziś przez pogodę nie biegałam. Ale jutro nadrobię. Wiem, że ruch będzie nam wszystkim bardzo potrzebny.
• Mam nadzieję, że starczy mi wytrwałości na jogę. Nidrę praktykuję bez przerwy.
• Sen. Na pewno wstając po siódmej, a nie po szóstej będę lepiej funkcjonować. To plus zamkniętych szkół. Szukam plusów. Bardzo szukam plusów – jak prawdziwa detektywka. Ha! Jest takie słowo?

DUCHOWOŚĆ:
• Praktykuję wdzięczność. Nieustająco! Rzucam światło uwagi na te potrzeby, które są zaspokojone.
Za co jestem wdzięczna?
– za to że jesteśmy zdrowi i nikt z moich bliskich nie choruje,
– za pełną lodówkę, zapasy i papier toaletowy. Bez jaj, widziałam co się działo w środę w sklepach,
– za sms’y z bratem i Jego żoną,
– za lekarzy, którzy bohatersko pracują w sytuacji zagrożenia – pomyślmy o nich!
– za internet, prąd, wodę w kranach,
– możliwość pracy zdalnej. Mam zamiar z niej skorzystać! Wiem, że nie wszyscy mogą.
– za rozmowę o warsztatach, które planowane są na późną wiosnę. Oby się odbyły 🙏
– za ogarnięte dzieci, które rozumieją, że ja nie mam wolnego,
– za fajnych, życzliwych ludzi z którymi współpracuję, bo dobrze się z Wami gada! Dziękuję Wam za dzisiejsze rozmowy!
– za głowę pełną pomysłów, może dzięki temu nie wypadnę z rynku?

• Pamiętam o słowach Kristin Neff, że „Źródłem największego cierpienia jest pragnienie, aby rzeczywistość wyglądała inaczej niż tu i teraz” … i powtarzam sobie, że nie mam wpływu na rzeczywistość, ale mam wpływ na moją relację z rzeczywistością. Chcę ją zaakceptować, jak najszybciej i nie czarno-widzieć. Chcę skupiać się na tym, na co mam wpływ. A odpuszczać to, na co nie mam.

• Zastanawiam się czego może nauczyć mnie ten czas? No właśnie czego?
Myślę o tym. Napiszę o tym za kilka dni.

• Szukam w swoim życiu, w swojej historii takich momentów, kiedy było “gorzej” – a sobie poradziłam.
To dziś dla mnie najważniejsza praktyka.
Najważniejsza.
16 lat temu, dwunastego marca zmarła moja Mama. Ja miałam dwadzieścia kilka lat, kończyłam studia, pracowałam, ale za grosze, byłam pięć miesięcy przed ślubem, Brat zdawał maturę, a Ojciec był na skraju wyczerpania po 12 latach walki z chorobą i o żonę.
Wtedy (dosłownie) byłam w czarnej d%^$ie …
Wtedy załamał mi się świat.
Wtedy w moim życiu było jeszcze więcej „nie wiem”.
Wtedy to byłam przerażona.
Przeżyłam marzec szesnaście lat temu, przeżyję i teraz.
Wtedy się wszystko poukładało, poukłada się i teraz.
Wtedy znalazłam światło w mroku, znajdę i teraz.
Wtedy uratowała mnie miłość i akceptacja.
Uratowało mnie trzymanie się swoich zasad i wartości.
Uratowało wsparcie innych.
Uratuje mnie teraz.
Ufam temu.
Zaufajmy wszyscy.

Bądźmy dla siebie dobrzy.
Dla siebie i siebie nawzajem.
I zostańmy w domu!
Proszę! Jeżeli zamknięcie szkół ma mieć sens niech ma taki, że zostaniemy z dziećmi w domu.
Niech do pracy chodzą Ci, co na prawdę muszą.
Proszę!
A może szybciej będzie, tak jak było, a może lepiej?

Krytyk na nartach

Krytyk na nartach

Jeżdżenie na nartach może być świetną okazją na dopieprzanie sobie. Dopierdzielanie i krytykowanie siebie.
Świetną!
Wręcz doskonałą!
No bo przecież, jak tylko obudzisz się ciut później niż Twoi współtowarzysze. Jeżeli tylko zjesz zbyt leniwe śniadanie. Jak tylko włożysz te wszystkie warstwy na siebie, kombinezon, wysmarujesz buzię tłustym kremem, wciśniesz kask, przypniesz z trudnem buty. Jeżeli tylko wystoisz się w kolejce na wyciąg i zaczniesz z lękiem zjeżdżać, to Twój zawsze prze-mądry i niezawodny krytyk wewnętrzny będzie znał 9876 sposobów na dopieprzanie Tobie i zacznie tyradę o tym:

 że trzeba było wstać wcześniej!
 że jesteś zbyt leniwa!
 że inni wstają wcześniej, szybciej się szykują!
 że inni są lepiej zorganizowani!
A potem doda…
 jak wyglądasz w tych ocieplaczach?
 nie masz sił zapiąć butów, to z czym do ludzi?
 czego się tak boisz?
 jedź szybciej!
 Ty zawsze ostatnia!
 i co znów chcesz wracać przed innymi?
Aż w końcu przypomni,
 że trzeba jeździć do końca, bo zapłacone! (Mój ulubiony tekst, zasłyszany w dzieciństwie).
 nie jesteśmy tu dla przyjemności! (Też ulubiony i też z dzieciństwa).

Od samego pisania i czytania robi się słabo?
Prawda?
A jak dodam do tego monotonny ton, podniesiony głos, bezkompromisowość głosu wewnętrznego, zwanego krytykiem to odechciewa się jeździć… Hmmy i tak miałam przez lata…

Aż odkryłam, że jeżdżenie na nartach może być wspaniałą okazją do trenowania wyrozumiałości dla siebie!
Wyrozumiałości dla siebie.
Czułości do siebie.
Troski o siebie.

Także ten, jeżdżenie na nartach stanie się źródłem przyjemności, radości jeżeli “tylko”:

😍 zobaczymy swoje potrzeby, takie jakie są bez umniejszania, oceniania i porównywania,
😍 zaakceptujemy swoje potrzeby i zaczniemy się o nie troszczyć, dając sobie sen, leniwość przy śniadaniu. I wszystko inne czego potrzebujemy podczas czasu zwanego urlop.
😍 i będziemy o naszych potrzebach odważnie rozmawiać z bliskimi, ustalając jak możemy się o siebie wzajemnie zatroszczyć.
😍 jeżeli uśmiechniemy się do swojej tłustej od kremu buzi i powiemy sobie z czułością “hej dziewczyno, przecież robisz to dla zdrowia!”.
😍 jeżeli uszanujemy swoje ciało i to, że bywa zmęczone.
😍 jeżeli będziemy jeździć w swoim tempie bez porównywania.
😍 jeżeli przypomnimy sobie “dlaczego jeździmy” … bo przecież dla widoków, słońca i pizzy na stoku. Nie dla wyników! Nie dla rekordów. Choć rozumiem, że inni mogą mieć inaczej.
😍 jeżeli damy pstryczka w nos perfekcjonizmowi i wszelkim zapędom, by robić coś z lęku przed oceną, pod oczekiwania innych, a nie swoje!
😍 … i uszanujmy swoją ograniczoność. Swoją ograniczoność sił, techniki, odwagi.
😍 i zaczniemy doceniać siebie, swoje postępy i tyci sukcesy!

Po dwóch latach jeżdżenia zgodnie z tymi praktykami coś we mnie się zmienia. Zaczynam na nowo lubić narty.
Serio!
Zaczynam doceniać siebie za to, że jeżdżę tak jak jeżdżę. Za nasz własny rodzinny styl. Mniej złoszczę się na siebie, rodzinę i innych towarzyszy. Choć o dzieciach napiszę pewnie jeszcze jeden post… Choć uczciwie przyznam, że krytyk wewnętrzny czasem próbuje się wpierdzielić i dopierdzielić. Także ten, praca z krytykiem wewnętrznym to czasem czarna trasa i to pokonywana w wietrzny dzień, ale się opłaca. Opłaca, bo robi się przestrzeń na #nażyć!

Polecam 💛

Ps. Zdjęcie specjalnie jest nieperfekcyjne!

#pamiętajżebysiędziśnażyć #krytyk #krytykwewnętrzny #nieporównujsię #niekrytykrytyksięliczy #wyrozumiałość #dobro #czułość #troskaosiebie #ważliwość #zaufanie #bycie #spokój

X