Jak sztuka może zmieniać nasze życie i uczyć nas odwagi?

Jak sztuka może zmieniać nasze życie i uczyć nas odwagi?

  • Jak sztuka, malowanie pomagają nam odkryć siebie? 
  • Dlaczego warto pozwolić sobie na niedoskonałość w sztuce? 
  • “(nie) jestem artystką”, “mam w sobie wątpliwości” – jak sobie radzić, gdy wątpimy w siebie i boimy się zacząć malować? 
  • Jak sztuka może nas od-uczyć porównywania się, surowości, krytycyzmu wobec siebie? 
  • Jak malowanie pomaga nam budować relacje z innymi, ale przede wszystkim z samą sobą? 
  • Każdy powód dobry, by uruchomić krytyka wewnętrznego. Tak. Ale jak sobie z nim radzić? 

To tematy, z którymi mierzymy się podczas najnowszego odcinka podcastu UrzeczywistnijSwojeJa odważna Kobieto!
Moim gościem jest Katarzyna Bruzda – Lecyk. Kasia jest artystką, doktorem sztuki i twórczynią Iluminatorni. Przestrzeni, w której uczy malarstwa i prowadzi warsztaty dzięki którym, dosłownie każda, każdy z nas może odkryć w sobie artystę i zrozumieć, jak niewiele trzeba, by pozwolić sobie na radość tworzenia. 

Zapraszam Cię do przeczytania fragmentu naszej rozmowy. Rozmowy dwóch silnych Kobiet. Kobiet, które
z odwagą opowiadają o pasji, odkrywaniu siebie i pozwalaniu sobie na więcej…

 

Marta: Chcę się na chwilę zatrzymać. Powiedziałaś, że jest syndrom zbierania materiałów. Jest moment, kiedy czujemy, że chcemy, ale się nie odważamy. Boimy się wziąć ten przysłowiowy pędzel do ręki. Co nas w tym blokuje?

Kasia: Moim zdaniem same sobie nie pozwalamy. Taki przykład: kiedy rozmawiamy o wychowaniu dzieci w pedagogice czy w edukacji, to porównywanie się jest taką rzeczą, której nie mają małe dzieci. Dzieci jeśli nawet się porównują, to po to, aby podchwycić. Porównywanie się służy temu żeby powiedzieć “fajnie! bawimy się razem”. I ja właśnie chcę żeby była ta energia w pracach. Kiedy malujemy wspólnie, w sali czy online, to mi zależy żeby się inspirować nawzajem, ale blokada następuje wtedy, kiedy w głowie jest taka myśl, że to co ja zrobię po prostu będzie do niczego. Będzie nic nie warte.

(…)

Kasia: Ten moment, kiedy ja odbieram sobie prawo bo ktoś zrobił coś, jak gdyby lepszego. To działa w całym życiu. OK, ale niech będzie na moją korzyść. Porównuję się po to, żeby podchwycić, zainspirować się, złapać iskrę. Może coś ciekawego zobaczę u kogoś, a może też spróbuję. Zrobię to po swojemu. 

Marta: Co więcej: nigdy nie mamy gwarancji, że ta osoba względem której się porównujemy i której dzieło uznajemy za lepsze, że ona nie ma tych wątpliwości. Ona prawdopodobnie ma te same wątpliwości, co my. Ona też, mimo, że ja patrzę na jej dzieło i myślę sobie, że namalowała coś pięknego, walczy ze sobą w środku. Widzi niedoskonałość w tym co zrobiła, ale każdy artysta toczył i toczy, jeśli żyje, wewnątrz siebie jakąś taką walkę z tym porównywaniem, umniejszaniem, krytykowaniem.

(…)

Marta: Budowanie odwagi – to tak z mojego ogródka, więc potwierdzę… jeśli pracuje się nad tym, co nam może dać odwagę, to odwagę daje nam silne skupienie na tym, co jest dla nas ważne. Poczucie spójności z wartościami. Świadomość wartości, które są dla nas ważne. To jest coś, co nas woła. Coś, co jest taką gwiazdą polarną, latarnią, do której chcemy gdzieś tam dążyć. Jak będziemy robić, to co jest dla nas ważne, będziemy spełnieni, szczęśliwi i będziemy czuć się ze sobą bezpiecznie. Takie powiedzenie sobie, co jest dla mnie najważniejsze w tym działaniu, pomaga zdystansować się  do krytyki, czy krytyków zewnętrznych, dla których często są ważne zupełnie inne rzeczy niż dla nas samych. Tylko, aby wytrwać w tej odwadze musimy wiedzieć co jest moim tlenem. Ja chcę to robić, ja chcę to malować, chcę o tym mówić, chcę o tym pisać, chcę być z takimi ludźmi bo oni urzeczywistniają moje wartości… i malowanie może nas tego uczyć.

Kasia: Jest takie zdanie na moim blogu, na mojej stronie. “Nie krytykuj siebie, gdy malujesz. Pozwól sobie na eksperyment. Uważam, że oderwanie się od autokrytyki, zaprzestanie dialogów, awantur z wewnętrznym krytykiem jest absolutnie konieczne, żeby móc się rozwijać (…).

Pamiętaj, że możesz słuchać mojego podcastu nie tylko tutaj na stronie, ale też w aplikacjach takich jak, wystarczy wpisać #urzeczywistnijswojeJA:

🎧 Spotify

🎧 Spreaker

🎧 Applepodcasts

🎧 Google podcasts

🎧 YouTube

🎧 Castbox

🎧 Podcast Addict

🎧 Podchaser

🎧 Deezer

🎧 Stitcher 

JA.Kobieta#14_O tym jak sztuka uczy nas odwagi. Rozmowa z Katarzyną Bruzdą-Lecyk

JA.Kobieta#14_O tym jak sztuka uczy nas odwagi. Rozmowa z Katarzyną Bruzdą-Lecyk

JA.Kobieta#14_O tym jak sztuka uczy nas odwagi. Rozmowa z Katarzyną Bruzdą-Lecyk

W tym odcinku goszczę Katarzynę Bruzdę – Lecyk – artystkę i twórczynię Iluminatorni.

 

Czy wiesz, że sztuka może zmieniać nasze życie i uczyć nas odwagi?

W najnowszym odcinku podcastu “Urzeczywistnij swoje Ja” moją gościnią jest Katarzyna Bruzda – Lecyk. Kasia jest artystką, doktorem sztuki i twórczynią Iluminatorni. Przestrzeni, w której uczy malarstwa i prowadzi warsztaty dzięki którym, dosłownie każda, każdy z nas może odkryć w sobie artystę i zrozumieć, jak niewiele trzeba, by pozwolić sobie na radość tworzenia. 


Rozmawiamy z Kasią o odwadze, o odkrywaniu siebie, o pasji, o pozwalaniu sobie na więcej…

Nasza rozmowa w kilku punktach:

  • Jak sztuka, malowanie pomagają nam odkryć siebie? 
  • Dlaczego warto pozwolić sobie na niedoskonałość w sztuce? 
  • “(nie) jestem artystką”, “mam w sobie wątpliwości” – jak sobie radzić, gdy wątpimy w siebie i boimy się zacząć malować? 
  • Jak sztuka może nas od-uczyć porównywania się, surowości, krytycyzmu wobec siebie? 
  • Jak malowanie pomaga nam budować relacje z innymi, ale przede wszystkim z samą sobą? 
  • Każdy powód dobry, by uruchomić krytyka wewnętrznego. Tak. Ale jak sobie z nim radzić? 

Zachęcamy do słuchania!

Daj znać, jak posłuchasz tego odcinka – napisz komentarz, udostępnij ten odcinek w sieci.

Linki gdzie możecie znaleźć Kasię:

👉http://iluminatornia.pl

👉https://www.facebook.com/Iluminatorni

👉https://instagram.com/iluminatornia

👉https://pl.pinterest.com/Iluminatornia/

Pamiętaj, że możesz słuchać mojego podcastu nie tylko tutaj na stronie, ale też w aplikacjach takich jak, wystarczy wpisać #urzeczywistnijswojeJA:

🎧 Spotify

🎧 Spreaker

🎧 Applepodcasts

🎧 Google podcasts

🎧 YouTube

🎧 Castbox

🎧 Podcast Addict

🎧 Podchaser

🎧 Deezer

🎧 Stitcher 

 

JA.Kobieta#14_O tym jak sztuka uczy nas odwagi. Rozmowa z Katarzyną Bruzdą-Lecyk.

przez Marta Iwanowska-Polkowska

A Ty, jak się ukrywasz?

A Ty, jak się ukrywasz?

A Ty, jak ukrywasz swój potencjał? Swoje pomysły, idee, wartości, czy też emocje. Nie pytam czy się ukrywasz, bo jestem przekonana, że w jakiś sposób to robisz. Robi to większość kobiet, dziewczyn. Ale jak? Za czym się chowasz? Jaką technikę stosujesz, by nie pokazać siebie? Techniki ukrywania się opisała w swojej książce „Podejmij wyzwanie” (ang. Playing BIG) Tara Mohr, do której będę nawiązywać w tym artykule. I która też podkreśla, a ja się z nią w 100% zgadzam, że do pracy z technikami ukrywania się potrzebujemy bardzo dużo wyrozumiałości, by przy okazji nie popaść w surowość i samokrytycyzm wobec siebie. Także weź teraz głęboki wdech, pomyśl „nie tylko ja się z tym zmagam” i uczciwie przyznaj się przed sobą, którą technikę ukrywania swojego potencjału stosujesz? A jakie techniki wyróżniamy? Oto one:

W swojej pracy coachingowej z kobietami obserwuję, że najczęściej my kobiety chowamy się za perfekcjonizmem. Skrupulatnie opracowujemy nasze prezentacje, zczytujemy maile po szesnaście razy,  nie wspominając o wyrównywaniu każdej tabelki w raporcie, gładzimy nasze włosy by idealnie wyglądały na zdjęciu, by przypadkiem nasz instagramowy feed nie stracił perfekcyjnego, spójnego wyglądu. Codziennie poświęcamy nie tylko minuty, ale godziny na to, by spełnić perfekcyjne, nierealne, ale i absurdalne (powiedzmy to szczerze) oczekiwania swoje i innych, nie pozwalając sobie na to, by we wspomnianych prezentacjach, mailach, raportach i zdjęciach ujawnić swoje prawdziwe JA. Dlaczego? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sama. Ale najprawdopodobniej dlatego, że tak nas nauczono i nie wiemy, że można inaczej. Ale też dlatego, że boimy się odrzucenia, oceny, boimy się tego, że ktoś nas skrytykuje, umniejszy. Pewnie czytając teraz ten tekst, pomyślisz: „Co ta coach’yca Marta wypisuje? Czy mam przestać dobrze pracować, dbać o jakość, spędzać długie godziny na dążeniu do doskonałości?”. Doskonale rozumiem Twoje pytanie, słyszałam je nie raz. Otóż błąd jaki popełniamy nagminnie to mylenie perfekcjonizmu z profesjonalizmem. Perfekcjonizm jest napędzany strachem przed oceną, a profesjonalizm chęcią rozwoju, wzrostu, spełnienia. Pokażę to na przykładzie spotkania biznesowego. Jeżeli perfekcyjnie przygotowujemy się do spotkania, to przygotowujemy się pod kątem oczekiwań naszych rozmówców, przygotowujemy dokładnie to, czego mogą oczekiwać te osoby, to co może im się spodobać. A profesjonalizm? Profesjonalizm jest motywowany chęcią rozwoju, chęcią pokazania siebie swojej pracy, swoich osiągnięć, chęcią wypadnięcia dobrze, ale przed samą sobą, w mniejszym stopniu przed innymi. Profesjonalistkom w działaniach towarzyszy więcej radości, spełnienia i lekkości. Podczas gdy perfekcjonistki są ciągle zmęczone, spięte i bardziej niezadowolone z siebie i przede wszystkim bardzo rzadko mówią to, co chcą rzeczywiście powiedzieć. Do jakiego sposobu działania Ci bliżej?

Ale jakie jeszcze „sztuczki – techniczki” stosujemy, by ukryć siebie? 

  • We wspomnianej na wstępie książce Tara Mohr pisze o technice „This before that”. Też miewamy w niej czarny pas i rozwija się w nas szczególnie jak zostajemy mamami. O co chodzi w tej strategii ukrywania się? Otóż, gdy z niej korzystamy robimy sobie długą listę tego, co mamy zrobić dla innych, co powinnyśmy zrobić najpierw, o czym pamiętać, co sprawdzić, by nie dojść do tego, co jest dla nas naprawdę ważne. By na „nasze sprawy” i „na nasze priorytety” nie starczyło miejsca, czasu i energii. Wiesz jak to się kończy? Odwlekamy swoje pomysły, marzenia, priorytety na „wieczne nigdy” i przy odrobinie szczęścia obudzimy się koło 40tki.
  • Lubimy też „planować przy tablicy” i jest to szczególnie widoczne u przedsiębiorczych kobiet posiadających własne produkty i usługi. Ta strategia ukrywania się opiera się na przekonaniu, że moim obowiązkiem jest pokazywać moim Klientkom, Klientom idealny produkt, idealną usługę – tylko coś co będzie „na tip top” zaplanowane. A na dodatek na myśleniu, że nie mam prawa pytać ich opinię, nie mam prawa przyznawać się do swoich wątpliwości, nie mam prawa eksperymentować, sprawdzać, zmieniać zdanie. Nic bardziej mylnego. Mamy prawo do tego wszystkiego – mamy pytać, sprawdzać, testować. To podstawa wzrostu, szczególnie teraz w pandemii.
  • Większość kobiet, które spotkałam na swojej drodze, a i ja należę do tej grupy, wpada też w pułapkę „Nieustającej, niekończącej się edukacji”. Znasz to? „Zrobię jeszcze jeden kurs, a wtedy zacznę praktykować. Nauczę się obsługi jeszcze jednego programu, to wtedy aplikuję na wyższe stanowisko. Zdobędę jeszcze jeden certyfikat, a wtedy uznają mnie za ekspertkę.” Nie mam nic do ciągłego rozwoju i doskonalenia. W mojej pracy jest to wręcz kluczowe, jest podstawą profesjonalizmu. Jednocześnie wiem, że wiele kobiet mierzy się z „syndromem oszustki”, ciągle umniejsza swoje kwalifikacje i obawia się, że inni (nie określeni inni) zorientują się, że tak naprawdę nie mamy nic do powiedzenia, nic nie wiemy, nic nie umiemy. Ale muszę napisać Ci coś szczerze, choć z wyrozumiałością. Jeżeli nawet mierzysz się z „syndromem oszustki”, to kolejny certyfikat, egzamin, kolejne studia podyplomowe, nawet doktorat, czy MBA Ciebie z niego nie uleczą. Czas zacząć pracę nad wzmocnieniem pewności siebie i zaufania do siebie.
  • Podobnie jeżeli chodzi o kolejne dwie techniki ukrywania siebie, swojego ja – czyli „uwieszanie się na czyiś ideach i odkryciach”„pomijanie swojej własnej historii”. Kobiety! Jak często to robimy? Boimy się powiedzieć „ja myślę”, „ja uważam”, „moim zdaniem” „z mojego doświadczenia wynika”. Jak często konstruujemy rozbudowane argumentacje pełne czyiś badań, rekomendacji, najlepiej autorstwa panów z wąsem, tylko po to, by nie przyznać się do tego, że my same doszłyśmy do tych samych wniosków? Przez ostatnie lata mocno dyskutujemy z mansplaining’iem (tłumaczeniem świata przez mężczyzn), a tymczasem bardzo często same, aby wywrzeć wpływ, wypaść na bardziej profesjonalną i wiarygodną podpieramy się argumentami, książkami, badaniami autorstwa mężczyzn i to mężczyzn starszych do nas. Oczywiście nie chcę w tym tekście negować nauki i konieczności podpierania się o twarde dane. W czasach fake news’ów to bardzo ważne, by o tym pamiętać. Jednocześnie odważajmy się przemycać, ujawniać, podkreślać to, co jest naszą autentyczną, szczerą opinię i wynika z naszej historii. Nasze historie są piękne, warto by inni o nich usłyszeli.
  • I na koniec – wchodzenie w rolę „pilnej uczennicy”. Uczennicy zawsze przygotowanej, zawsze pomocnej innym, zawsze skrupulatnie notującej, pilnej i punktualnej. Zawsze jak mówię, czy piszę o tej strategii ukrywania się mam przed oczami wzorową uczennicę, z kucykami z kokardką, w podkolanówkach, z ręką ostro podniesioną do góry, by dać odpowiedź dokładnie taką, jakiej oczekuje nauczycielka. Tak, tak trenowano nas do takie zachowania. Większość z nas była, albo próbowała być taka. Ale czy nadal chcemy takie być? Myślę, że nadeszły czasy by się w końcu zbuntować! Zbuntować i przestać się ukrywać!

Po krótce to kluczowe strategie ukrywania się. Ale są jeszcze inne. Często ukrywamy się też za strojem, marynarkami, stonowanymi kolorami. Ale to dłuższa historia na inny artykuł. Postawmy więc tu przecinek i skupmy się na tym, co możemy z tymi technikami ukrywania się zrobić?

Jeżeli nazwiesz już jak się ukrywasz, czekają Ciebie dwa kolejne kroki:

  • Odpowiedzenie sobie na pytanie o to, dlaczego to robisz? Zazwyczaj odpowiedzią jest strach. Tylko strach przed czym? Konkretnie. Czego się boisz? Jakie konsekwencje wyjścia z ukrycia przewidujesz?
  • Odpowiedzenie sobie na pytanie, co zrobić by z tego ukrycia wyjść? Co byś zrobiła, jak byś działała gdybyś tak bardzo nie bała się tego, czego się boisz? W odpowiedzi na te pytania wspiera też wyobrażenie sobie tego, że choć raz postępujesz inaczej – odważnie podnosisz rękę i zabierasz głos; odważnie piszesz na swoim profilu o tym, co czujesz, albo jaką masz opinię na dany temat. Zamknij oczy i spróbuj to sobie wyobrazić.

Spróbuj. 

Trzymam kciuki! I napisz jak Ci poszło. 

Jeżeli zainteresował Ciebie temat ukrywania się, chcesz go zgłębić, ale przede wszystkim chcesz przestać się ukrywać zapisz się na mój najnowszy webinar o ukrywaniu się, już 17 sierpnia 2021r.

Link do zapisów: https://manufakturarozwoju.pl/webinar/

O odważnym słuchaniu. O odwadze słuchania.

O odważnym słuchaniu. O odwadze słuchania.

  • Czym jest słuchanie? 
  • Czy słuchania można i warto się nauczyć? 
  • Jak zacząć słuchać mimo kilku niepowodzeń?
  • Czy managerowie, liderki i liderzy powinni posiąść umiejętność słuchania? 

O tym rozmawiam z Kamilą Goryszewską w najnowszym odcinku mojego podcastu #urzeczywistnijswojeJA … odważna Liderko! Liderze!
Kamila jest podcasterką, trenerką, konsultantką HR. Pracuje, jako manager ds. rozwoju talentów w dużej organizacji.

Nasza rozmowa jest pełna spokoju, siły, otwartości i zrozumienia… Mierzymy się z tematem relacji, akceptacji i rozwoju.A wszystko osadzamy w kontekście organizacji i zarządzania, budowania zespołów.
Zapraszam Cię do przeczytania fragmentu naszej rozmowy. Niech stanie się on inspiracją do chęci sięgnięcia po więcej, do zmierzenia się ze sobą i  wsłuchania się w siebie i  innych.

 

Kamila: Usłyszałam kiedyś takie fajne zdanie. W sytuacji, kiedy przychodzi do nas ktoś, kto opowiada nam o czymś trudnym, to dawanie rad jest zaprzepaszczoną szansą na pogłębienie relacji. Relacja nie pogłębia się wtedy, kiedy ja Ci daję rady. Relacja pogłębia się wtedy, kiedy Ty możesz przy mnie być ze wszystkim przez co przechodzisz i ja mam w sobie na to miejsce… jest między nami miejsce na Ciebie.

Marta: Gdy teraz o tym mówisz, to ja mam przed oczami taką sytuację … że spotkanie się  w tym co trudne, opowiedzenie swojej historii bez tych rad, to jest takie “stanięcie  w nagości”. Ja się odsłaniam, pokazuję Ci na przykład swój brzuch, który utył po covidowej pandemii. Staję w prawdzie, pokazuję różne moje doskonałości i niedoskonałości, rozmawiamy o czymś, co jest trudne i ten kontakt nas pogłębia, zatrzymuje. Nie ma tu oceny. Nie ma rad. Jest zaufanie. Jest bezpieczeństwo.  

Kamila: Mhm. To takie odwołanie do nazwy Twojego podcastu. To kontakt z żywą rzeczywistością… z tym co jest. Uwielbiam sformułowanie “koń jaki jest każdy widzi”. To jest takie banalne stwierdzenie, ale ja je uwielbiam, ponieważ w wielu sytuacjach, jakie coś jest, to widać. I jeżeli czegoś nie widać, bo emocje niekoniecznie są widoczne od razu, to żeby je zobaczyć potrzebuję słuchania. Ja żeby zobaczyć Ciebie mam do dyspozycji umiejętność słuchania…Wtedy widzę więcej.

(…)

Kamila: Bycie usłyszanym w organizacji nie zawsze łączy się z tym, że po prostu mówimy. Czasami by być usłyszanym trzeba o czymś napisać, móc się w coś włączyć, w coś się zaangażować, oddać głos na coś, na kogoś, za kogoś. To są różnego rodzaju inicjatywy, w których my dajemy głos, próbujemy mieć wpływ. Dajemy kawałek siebie i budujemy przestrzeń na to. Ktoś mówi zapraszam Cię. Zapraszam Cię, oddaj swój głos. Zapraszam Cię, powiedz o tym. Zapraszam Cię, weź udział w ankiecie. Zapraszam Cię, napisz co dzisiaj jest dla Ciebie w pracy najtrudniejsze. 

Marta: Jeżeli, w jakiś sposób szef/organizacja chcą mnie usłyszeć, to moim obowiązkiem jest oddać swój głos, w jakiś sposób przekazać to co jest ważne dla mnie, może być ważne dla innych. Pisemnie, głosowaniem, w ankiecie, czy idąc do szefa, do HR i  po prostu mówić. Ostatecznie wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni … Odpowiedzialni za słuchanie, ale za bycie wysłuchanym.

 

Tę rozmowę oraz wszystkie odcinki podcastu #urzeczywistnijswojeJa znajdziesz na:

Jesteś odważną Towarzyszką!

Jesteś odważną Towarzyszką!


Jak wiecie lubię mówić o sobie, że jestem towarzyszką. Dlaczego? Bo towarzyszę innym w odważnym urzeczywistnianiu swojego JA. Towarzyszę kobietom, gdy zaczynają śmielej realizować swoje powołania. Towarzyszę liderom, w budowaniu przywództwa opartego na wartościach i autentycznym pokazywaniu siebie. Towarzyszę moim Klientkom i Klientom w refleksji nad sobą, w definiowaniu siebie, w przechodzeniu procesów transformacji. Ale te wszystkie towarzyszenia choć są moją pasją, pracą, przyjemnością i powodem do spełnienia. Te wszystkie urzeczywistnienia swojego JA moich Klientek i moich Klientów. To wszystko, co robię z Wami, albo raczej Wy robicie przy moim wsparciu to wszystko jest piękne, wyjątkowe i niezwykle mnie rozwijające, ale to tylko małe przygody, przy podróży jaką jest macierzyństwo. I nie chcę byście zrozumieli mnie źle. Nie deprecjonuję swojej pracy. Wręcz przeciwnie traktuję ją cholernie poważnie. Szkolę się, superwizuję, zdaję różne egzaminy. To wszystko jest ważne i poważne.


Ale podczas, gdy warsztaty trwają kilka godzin, albo dwa dni. Podczas, gdy procesy coachingowe trwają kilka albo kilkanaście sesji. To macierzyństwo, to przygoda na całe życie.


I tak sobie myślę, że może czas zauważyć, że aktem wielkiej odwagi, aktem wielkiej wrażliwości jest towarzyszyć moim Synom …

• Gdy zalewa ich złość …

• Gdy mierzą się z smutkiem …

• Gdy doświadczają odrzucenia …

• Gdy boją się strasznie …

• Gdy płaczą …

• Gdy łamią przyjęte zasady i chcą o tym pogadać .. Albo nie.

• Gdy doświadczają zawodu, także tego miłosnego …

• Gdy nie wiedzą jak się zachować …

• Gdy rozbijają kolano …

• Albo, gdy rozbijają komuś nos …

• Gdy mówią, że mnie „nie znoszą” …

• Gdy krzyczą, że „mają najgorszego Tatę na świecie!”

• Albo gdy mówią, że jestem istotą pomniejszą. Skąd znają takie słowa?

• Gdy kłamią …

• Gdy kombinują …

• Gdy utykają w swoich problemach …

• Gdy doświadczają przemocy …

• Gdy dostają uwagi …

• Gdy zapominają …

• Albo gdy nie chcą pamiętać …• Gdy niszczą nowe buty …• Albo łamią drogie okulary … • Gdy proszę o pomoc …• Albo ją odrzucają …

• Gdy nie wiedzą …

• Albo wiedzą lepiej …

Aktem odwagi, wrażliwości i empatii jest wytrwać te wszystkie chwile, kiedy masz wrażenie, że każda taka chwila trwa o 497929802 chwil za długo i najfajniej by było uciec. Założyć ładne ubrania, spakować walizkę i wyjechać do pięknej sali szkoleniowej, w której miła Pani podaje ciepłą kawę, którą możesz wypić jeszcze ciepłą.
Ale nie uciekasz, bo jesteś Mamą.
A nawet jak uciekasz, to wracasz, przytulasz i koisz. I rozmawiasz. Rozmawiasz, tłumaczysz bo głęboko wierzysz, że te wszystkie słowa które wypowiadasz dziś, kiedyś zostaną usłyszane i zapamiętane. Kiedyś na pewno.
Ale nie uciekasz, bo obok tych wszystkich aktów towarzyszenia im, chcesz a może raczej uczysz się towarzyszyć sobie – zauważać siebie, swoje potrzeby, swoje emocje, swoje upadki i swoje wzloty.
Bo towarzyszyć dłużej niż trwa proces coachingowy, oto jest wyzwanie. Bo towarzyszyć sobie, oto jest wyzwanie.

Nie byłabym Towarzyszką Manufakturową, gdybym nie była Towarzyszką Tymoteusza i Rocha.
Albo raczej, nie byłabym „taką” (jakkolwiek to brzmi) towarzyszką Manufakturową, gdybym w porę nie nauczyła się towarzyszyć moim Synom i Sobie. I Sobie też, bo bez tego te pierwsze się nie uda.


Wierzę, że moi Synowie kiedyś urzeczywistnią swoje JA.Odważnie. Śmiało. Po swojemu. A ja będę siedzieć na widowni „po stronie empatii i wsparcia” (jak naucza Brene Brown), a nie po stronie krytyki (oby! Ale to oni ocenią ….) i będę bić brawa z łzami w oczach, a o to u mnie nie trudno… .

Kochane Mamy, wspaniałe Mamy !Pamiętajmy, jesteśmy wspaniałymi towarzyszkami!
Tak długo, jak towarzyszymy, jak pozostajemy obok naszych dzieci. Tak długo jak jesteśmy na arenie macierzyństwa, jesteśmy wielkie! Wielkie serduchem i wielkie odwagą. Jesteśmy odważne. Ważne! I zawsze jesteśmy piękne!


I parafrazując słowa Roosvelta

„Nie krytyk się liczy, nie człowiek, który wskazuje, jak potykają się silni albo co inni mogliby zrobić lepiej. Chwała należy się Mamie na arenie, której twarz jest umazana błotem, potem i krwią, która dzielnie walczy. Która wie, co to jest wielki entuzjazm, wielkie poświęcenie, która ściera się w słusznych sprawach, która w swych najlepszych chwilach poznała triumf wielkiego wyczynu, a w najgorszych, gdy przegrywała, to przynajmniej przegrywała z odwagą, nie chcąc, aby Jej miejsce było wśród chłodnych i nieśmiałych dusz, które nigdy nie poznały ani smaku zwycięstwa, ani smaku porażki”.

Pamiętajmy o tym i pamiętajmy, by być dla siebie na tej arenie wyrozumiałe. Dla siebie wyrozumiałe!

X