Jak sami obniżamy swoją odporność psychiczną?

Jak sami obniżamy swoją odporność psychiczną?

Temat odporności psychicznej jest aktualnie tematem najmocniej wybrzmiewającym w procesach coachingowych, które prowadzę. Jak możemy definiować odporność?

To cecha osobowości, predyspozycja, która determinuje to, w jaki sposób jednostka poradzi sobie z przeciwnościami, wyzwaniami i zmianami.

Na szczęście jest to cecha, którą możemy rozwijać, wzmacniać, budować.

Oczywiście, jeżeli po pierwsze zdobędziemy się na odwagę, by zająć się takim obszarem naszego funkcjonowania. Nie wszyscy przecież chcą się zajmować psychologią, swoją psychiką. Łatwiej jest wziąć udział w programie z rozwoju umiejętności negocjacyjnych, czy z prowadzenia prezentacji, niż spojrzeć w lustro i zapytać siebie “czy ja jeszcze sobie radzę z tym, co mnie spotyka i dotyka?”

A także, po drugie, jeżeli będziemy mieć ciekawość tego, jak aktualnie rysuje się nasza odporność. Bo nasza odporność może się zmieniać. Możemy ją budować i ją tracić. Choć jest względnie stałą cechą, to na pewno życie w ciągłym stresie przez kilka miesięcy, czy lat może mieć na nią wpływ.

Wskazówek na temat tego, jak budować odporność psychiczną jest mnóstwo. Dzielę się nimi na moich webinarach.

Ale będę się nimi dzielić podczas programu rozwojowego „od-BUDUJ SWOJĄ SIŁĘ PSYCHICZNĄ!”’ który rusza już 10 grudnia i do którego można jeszcze dołączyć, choć zostały ostatnie wolne miejsca!

Ale pytanie, od którego warto zacząć budowanie swojej odporności psychicznej, to pytanie o to …

Na ile ja dziś jestem odporna / odporny psychicznie i czy przypadkiem, sama / sam sobie tej odporności nie obniżam?

Robimy to na wiele sposobów. Na przykład obniżamy swoją odporność psychiczną, gdy …

Udajemy, że jesteśmy odporni i silni, a zmiany i wyzwania nie budzą naszych reakcji emocjonalnych, choć rzeczywiście budzą… Toczymy więc wewnętrzną wojnę wypełnioną emocjami, niepewnością i zagubieniem, choć na zewnątrz udajemy Twardziela, bądź Stoika. Tłumienie emocji, zaprzeczanie temu, że czujemy obniża odporność i nie jest odpornością psychiczną.

Ruminujemy, czyli “toniemy” w naszych myślach i rozważaniach dotyczących trudnych sytuacji, ale bez szukania rozwiązań i domykania ważnych tematów. Po prostu pozwalamy, by myśli kłębiły się w głowie, bez  generowania wniosków i stawiania czasem koniecznych kropek, na końcu opowieści, które są naszym udziałem.

Nie potrafimy odpuszczać, działamy sztywno bez patrzenia na koszty – wychodzimy z założenia, że każdy plan trzeba zrealizować niezależnie od okoliczności. I choć umiejętność finalizowania jest jednym z elementów odporności psychicznej, to jednak nie za wszelką cenę.

Gdy spotykają nas trudności szukamy winnych, a nie rozwiązań. Mamy poczucie krzywdy, że trudne rzeczy spotykają „tylko nas” i „za jakieś grzechy”. Utykamy w swojej perspektywie i pozwalamy swojemu JA krzyczeć „ja, ja, ja” – bez ciekawości tego, co się naprawdę wydarzyło, jaki mamy udział i wpływ na tą sytuację, z jakiego wyjścia możemy skorzystać.  Swoją drogą usilne szukanie winnych, przerzucanie winy na innych, jest jednym ze sposobów odreagowywania emocji, a nie ich regulowania. Warto o tym pamiętać!

A przy okazji jesteśmy wobec siebie bardzo surowi wmawiając sobie, że „inni na pewno poradziliby sobie z jakimś wyzwaniem lepiej niż my”, albo to, że „innym trudne projekty przychodzą z łatwością – a „tylko” nam nie!”. Surowość i krytycyzm wobec siebie to nasz spadek z poprzedniej epoki i nieskuteczna metoda dodania sobie motywacji.

Upieramy się, że zawsze „musimy” być samo-dzielni. I dzielni. I sami – sami sobie ze wszystkim radzić. Tak, odporność psychiczna wcale nie jest samotnym bohaterstwem.

Skupiamy energię na tym i na tych, na których nie mamy wpływu – zamiast realizować to, co jest dla nas naprawdę ważne.

Nie budujemy pewności siebie, tylko obudowujemy ją kolejnymi gadżetami, wizerunkiem w social mediach, często też kłamstwami na swój temat …. Tak bywa. Tak, jednym z filarów odporności psychicznej jest pewności siebie, ale zbudowana na sobie – swoich zasobach, swoich osiągnięciach, zaufaniu do siebie i szacunku do siebie!

Nie stawiamy granic. Mówimy ciągle „TAK”, zamiast pozwolić sobie czasem na „NIE” – na odmowę, negocjowanie terminów, mówienie odważnie o tym, co nam się nie podoba i co warto, by zmienić na przykład w zachowaniu innych wobec nas. Brak granic = brak szacunku do siebie, a tu wracamy do punktu poprzedniego i pewności siebie.

Nie doceniamy siebie, nie celebrujemy sukcesów, nie dajemy sobie okazji do zadowolenia – poczucia dumy i radości. Żyjemy w micie, że osoby odporne psychicznie powinny być poważne, opanowane i skupione na działaniach, ale bez nutki radości, wdzięczności. Nie moi mili – świętowanie nie rozprasza, nie ujmuje naszemu statutowi, nie i jeszcze raz nie. Świętowanie i poczucie zadowolenia z siebie, to jedna z praktyk budujących odporność. Jedna, ale nie jedyna…

Po więcej zapraszam na Program!

Przypominam, program rusza już 10 grudnia i trwa 7 – tygodni.

Szczegóły znajdziesz TU ::  „od-BUDUJ SWOJĄ SIŁĘ PSYCHICZNĄ”.

Wiem, że zostało mało czasu. Ale jak nie “teraz” to kiedy?
Jeżeli więc będziesz mieć pytania do mnie w związku z tym programem, pisz albo dzwoń śmiało. Jestem do Twojej dyspozycji: -)
Jeżeli potrzebujesz, można rozłożyć płatność na raty.
Mogę też wystawić FV na Twojego pracodawcę. Wszystko się da zorganizować!

Moje, nasze uzbrojone  serca  w czasach zmian  i niepewności …

Moje, nasze uzbrojone serca w czasach zmian i niepewności …

Drogi Liderze, Wspaniała Mamo, Szanowny Nauczycielu,

 

Dorosły Człowieku,

Nie lubisz się bać?

Nie lubisz czuć niepewności? Prawda?

Lubisz czuć spokój. Lubisz czuć się pewnie. Lubisz mieć kontrolę.

Nie lubisz się bać, a jednak się boisz…

A jednak czujesz smutek, złość, wstyd …

A jednak czujesz niepewność i zagubienie…

Czy tak masz teraz?

Jak też tak mam. Tak! To ludzkie.

Wszyscy jesteśmy tak skonstruowani, a może i tak wychowani, że zamiast pokazywać swoją wrażliwą duszę, prawdę o swoich emocjach i swoim zagubieniu wolimy to wszystko ukryć.

Ukryć przed sobą, ukryć przed innymi. Ukryć zakładając zbroje.

Zbroję zakładamy, by chronić swoją wrażliwość, udawać że jej nie ma. Zasłonić ją. Nie ujawniać jej przed sobą. Nie pokazywać jej innym. Zakładając zbroję myślimy, że stajemy się silniejsi. Silniejsi, bo wydaje nam się, że wrażliwość to słabość. Wydaje nam się, że wrażliwość – czyli odsłanianie emocji, niepewności i podejmowanie ryzyka – to słabość.

Jednak  … jesteśmy w błędzie, bo wrażliwość słabością nie jest. Wrażliwość to siła. Wrażliwość to odwaga. Wrażliwość to prawda o nas. Wrażliwość to kwintesencja człowieka. Zbroja sprawia, że czujemy się bezpieczniejsi, silniejsi nawet gdy męczy nas dźwiganie dodatkowego ciężaru. Czasami to ciężar przez który kroczymy bardzo blisko ziemi, bez szans na oderwanie się do lotu …

Ponadto, ironia polega na tym, że gdy stoimy naprzeciw kogoś, kto kryje się, bądź osłania maskami lub zbroją, czujemy się sfrustrowani i odłączeni. Oto cały paradoks: „wrażliwość to ostatnia rzecz którą chcę abyś we mnie widział, lecz pierwsza, której w Tobie szukam”. 

Tak piszę Brene Brown w książce z „Z wielką odwagą”, którą z serca polecam.

.

A jeżeli Ty chcesz dowiedzieć się więcej o tym:

  • czym są zbroje? Jakie zbroje zakładamy?
  • dlaczego nam szkodzą? A uwierz mi szkodzą…
  • i jak je luzować, zdejmować, osłabiać ich wpływ na nas?

>> obejrzyj, posłuchaj mojego #livepolkowskiej, który nagrałam na samym początku rozpoczętej kwarantanny i jest właśnie o naszych uzbrojonych sercach.

A tu znajdziesz wszystkie zbroje, o których opowiadałam w trakcie:

 

 [Opracowane własne, na podstawie badań Brene Brown i jej książki „Z wielką odwagą”.]

 

 

Na końcu tego #livepolkowskiej wymieniałam sposoby reagowania pełne wyrozumiałości i empatii,  które mogą wspierać zdejmowanie zbroi u innych, ale też u siebie. Oto kilka zwrotów, które możemy użyć w rozmowie ze sobą i z innymi :

Widzę Cię.

Słyszę Cię.

Jestem ciekawa / ciekawy tego co się z tobą dzieje …

Powiedz / opowiedz mi więcej o tym, co przeżywasz…

Pomóż mi zrozumieć Twoją perspektywę …

Zastanawiam się nad tym, co się u Ciebie wydarzyło …

Jestem ciekawa / ciekaw tego, o czym mówisz …

Próbuję Ciebie zrozumieć, nie byłam / nie byłam w takiej sytuacji. Powiedz mi o tym więcej …

Opowiedz więcej o tym, co się wydarzyło …

Jakiego wsparcia oczekujesz ode mnie teraz?

Co mogę teraz zrobić dla Ciebie?

Co będzie najlepsze teraz dla Ciebie?

Jak możesz o siebie zadbać?

Jak ja mogę zadbać o Ciebie?

***

Moi drodzy, nie bójmy się luzować naszych zbroi.

Nie bójmy się pokazywać nasze prawdziwe, wrażliwe JA.

Pamiętajmy też o tym, że uzbrajając się, by ukryć smutek, strach, złość, niepewność … ukrywamy też radość, poczucie spełnienia, szczęście i tracimy kontakt do tych emocji.

Pamiętajmy  też o tym, że ciężar zbroi ciąży nam, ale też ciąży naszym bliskim.

Pod zbrojami ranimy siebie.

Nosząc zbroję ranimy innych.

Kropka.

Depresja

Depresja

Depresja.
Jest bliżej niż nam się wydaje.
Skrywa się czasem pod głośnym śmiechem.
Czasem ubiera w elegancki garnitur.
Ma zadbane dłonie.
Jest elegancka.
Jest piękna.
Lubi dobrze zjeść.
Wypije wino.
Przygotuje święta.
Dopilnuje dzieci.
Jest efektywna.
Jest perfekcyjna.
Jest przygotowana i zorganizowana.
Jest.
Działa.
Jest.
Jest, ale do czasu.

W pewnym momencie przejmuje kontrolę i zmiata, zamiata, ugniata, wyciska.
Jest mieszanką smutku, strachu, bezradności i złości.
Tłumionej złości.
Jest samotnością.
Jest zagubieniem.
Jest pogubieniem.
Jest zaprzeczeniem tego, czym była przed chwilą.

Bądźmy wyrozumiali dla tych, którzy zmagają się z depresją. Bądźmy wyrozumiali dla tych, którzy ich wspierają w zdrowieniu.

Jest wiele praktyk wspierających nasze zdrowie emocjonalne – sport, sen, zdrowa dieta, natura, prawdziwe relacje, sztuka, muzyka. Praktyka wdzięczności. Praktyka zachwytu. Praktyka doceniania. Ale te praktyki to pikuś, to małe miki przy de-pre-sji. Małe miki. Za małe.

Bo depresja to choroba.
Cho-ro-ba.
Choroba duszy i ciała też.
Choroba serca.
Choroba myśli.
Depresję się leczy.
Leczy u psychiatry, leczy z psychoterapeutą.
Leczy i nie bójmy się sięgać po takie leczenie.
Nie bójmy się, by nie było za późno.

#depresja #dzieńwalkizdepresją
#emocje #wrażliwość

Cała ja, dzielność

Cała ja, dzielność

Gdy miałam 11 lat moja Mama zachorowała na raka piersi. Była wtedy młodsza niż ja, dziś… Gdy szła do szpitala powiedziała mi “Bądź dzielna jak lwica, pamiętaj jesteś naszą lwicą”. Tak, jestem spod znaku lwa. Od tamtego momentu usłyszałam te zdanie jeszcze dziesiątki razy. A może setki.. Nawet jak Mama zmarła, powtarzali ją inni moi bliscy. Dla wszystkich było oczywiste, że ja Marta mam być dzielna.
I byłam.
Kurna byłam!
Zawsze tak cholernie dzielna.
Ta pierdzielona dzielność zawładnęła wszystkimi obszarami mojego życia, wsiąkła we wszystkie role.

Cały wpis znajdziesz na facebook:

Gdy miałam 11 lat moja Mama zachorowała na raka piersi. Była wtedy młodsza niż ja, dziś… Gdy szła do szpitala…

Opublikowany przez Marta Iwanowska-Polkowska :: Manufaktura Rozwoju Sobota, 9 listopada 2019

Coach też człowiek

Coach też człowiek

To już jest chyba mój standard, rytuał, a może nawyk?
Nie wiem.
Ja się przyzwyczajam, a Mąż akceptuje 😉
A przynajmniej nie jest zaskoczony. Bo On o tym wszystkim wie i co jakiś czas musi wysłuchać .

Cały wpis dostępny na facebook:

To już jest chyba mój standard, rytuał, a może nawyk?Nie wiem. Ja się przyzwyczajam, a Mąż akceptuje 😉A przynajmniej…

Opublikowany przez Marta Iwanowska-Polkowska :: Manufaktura Rozwoju Czwartek, 5 września 2019

X