Jak w świecie Twojego perfekcjonizmu odnajdują się inni ludzie?

Jak w świecie Twojego perfekcjonizmu odnajdują się inni ludzie?

Czy zastanawiałeś się kiedyś, czym tak naprawdę jest perfekcjonizm? Czy bycie perfekcjonistą jest wadą czy zaletą? Jak w świecie perfekcjonizmu odnajdują się inni ludzie np. Twoi pracownicy?

„Perfekcjonizm sprawia, że robiąc coś po raz pierwszy oczekujesz od siebie spektakularnych efektów. Ale też sprawia, że jak tych efektów zabraknie popadasz w totalne niezadowolenie, tracisz sens działania i krzyczysz do siebie, czy też Twój krytyk wewnętrzny krzyczy, „to bez sensu, Ty jesteś bez sensu, to co robisz się do niczego nie nadaje. 

Dlatego. Dlatego aktem największej odwagi jest ukochać siebie w takich momentach, gdy nie wychodzi, gdy upadamy, gdy spektakularnych efektów (jeszcze !!!) nie ma.”

To myśl z jednej z ostatnich sesji. Ja sama chcę ją utrwalić, zapisać i pamiętać o niej. 

Od roku jesteśmy w ciągłym robieniu czegoś „pierwszy raz”:

⚡ to, że prowadziłam firmę 16 lat, nie znaczy że potrafię ją prowadzić w czasie pandemii, przechodząc na online

⚡ to, że poprowadziłam w swoim życiu dziesiątki, czy setki warsztatów, nie znaczy że od razu odnajdę się w świecie webinarów 

⚡ to, że jestem nauczycielką z 27 letnim wykształceniem nie znaczy, że będę od razu poprowadzę fascynujące i efektywne lekcje na teams. 

Więcej wyrozumiałości. 

Więcej autentyczności. 

A mniej perfekcjonizmu – tego Nam, Sobie, Wam życzę. 

I jeszcze jedna myśl z dzisiejszej sesji, myśl jak oddech… 

„Jak nasze dzieci, jak nasi partnerzy, jak nasi pracownicy mają nauczyć się wybaczać sobie porażki, błędy, czy nawet chwile wątpliwości i zawahania, jeżeli my się do tego nie przyznajemy?  Jeżeli my wkładamy ogromną ilość energii, by ukryć porażki, błędy, wątpliwości i zawahania pod zbroją perfekcjonizmu i karzemy siebie (siebie samych!) za każdą rysę na tej zbroi.”

 

Chciałabym, abyś odpowiedział sobie dzisiaj na ważne pytanie: kiedy, ostatnio, robiłeś coś po raz pierwszy? Kiedy pomyślałeś “spróbuję! Jeśli się uda, to będzie super!”. Kiedy? Kiedy wyszedłeś/ wyszłaś spod pancerza perfekcjonizmu i pokazałeś/łaś, że Ty też popełniasz błędy i ponosisz porażki?
Nie bój się stanąć twarzą w twarz z tym co jest tu i teraz. Nie bój się okazywać emocji, mówić o tym, co czujesz. Mów głośno o swoich emocjach, o swoich wątpliwościach, błędach i sukcesach. Nie ukrywaj się. Perfekcjonizm, to z jednej strony wspaniała tarcza obronna, z drugiej zaś – ograniczenie. I tak sobie myślę… czy ten perfekcjonizm coś nam daje?

Na to i wiele innych, równie nurtujących pytań, odpowiedziałam podczas webinaru: Perfekcjonizm. Jak z nim dobrze żyć?

Jeśli jesteś ciekaw, jakimi wskazówkami się podzieliłam – sprawdź więcej i zajrzyj TUTAJ

 

 

Co czujesz i myślisz, gdy słyszysz słowo miłość?

Co czujesz i myślisz, gdy słyszysz słowo miłość?

Kilka miesięcy temu miało miejsce coroczne wydarzenie. Wydarzenie, które zarówno dla dzieci jak i dorosłych, jest zazwyczaj piękne i radosne. Wydarzenie, które kojarzy się z uśmiechem, szczęściem i… miłością. 


Dla mnie tegoroczny Dzień Dziecka był obfity w dobroć. Mam to szczęście być mamą. Mam możliwość dzielenia się się swoją miłością i uczenia jej swoich synów. Jednakże tegoroczne święto było też dla mnie nostalgiczne i emocjonalne. Spotkałam się ze swoimi emocjami i wspomnieniami. Spłakałam się jak dziecko i zrozumiałam, że są tematy, o których muszę mówić głośno, którymi muszę dzielić. Wiem, że nie tylko ja tego potrzebuję.

W swoich social mediach opublikowałam post, którym chciałabym się z Tobą podzielić i zostawić go sobie tutaj “na pamiątkę”… Niech będzie dla Ciebie momentem zatrzymania i refleksji…

Co czujesz, myślisz gdy słyszysz słowo miłość? 

Ja myślę o bezwarunkowości. 

Na drugim roku psychologii na „psychologii rodziny” mieliśmy napisać recenzję jednej z rekomendowanych książek. Ja pisałam o „Miłość bez warunków”, Johna Powell’a. Wtedy po raz pierwszy przeczytałam o miłości bezwarunkowej. 

O tym, że można kochać kogoś takim jakim jest, a nie jaki powinien być. 

O tym, że w miłości chodzi o to, by dostrzegać posiadane talenty, cechy, umiejętności, a nie doszukiwać się o sobie kochanej (jak się okazuje kochanej warunkowo) tego, czego nie ma, nie posiada, nigdy nie będzie mieć.

O tym, że miłość bezwarunkowa jest o byciu przy tej drugiej osobie wtedy, kiedy upada, popełnia błąd. Ale też wtedy, kiedy nie spełnia warunków wyznaczonych przez świat, opisanych w normach, czy podręcznikach. 

Moja mama kibicowała mojej psychologicznej przygodzie (…) więc naturalnym było, że ów recenzję przeczyta. Przeczytała i usłyszałam od niej jedno z najważniejszych zdań, które mogłam usłyszeć, za które będę jej wdzięczna …

„Bardzo mi przykro Marta, że Twój Ojciec nie kocha Ciebie bezwarunkowo. 

A tak bardzo na to zasługujesz”. 

Tak, mój Ojciec nie kochał mnie bezwarunkowo. Choć nigdy tego nie powiedział, to czułam to za każdym razem, gdy patrzył na mnie i nie widział tego, kim byłam, a szukał, uporczywie i z nieustającym rozczarowaniem tego, kim nie mogłam być. Bo fakt nie byłam cicha i potulna, nie byłam przewidywalna, nie byłam grzeczna, nie byłam dobra z fizyki i chemii, nie poszłam na medycynę. Zawsze miałam niewyparzony język, a języki obce, czy sukcesy sportowe nie były mi pisane.

Tak, mój Ojciec nie kochał mnie bezwarunkowo. Do końca jego życia nie usłyszałam, że jest ze mnie dumny – z tego co osiągnęłam i kim byłam.

Tak, mój Ojciec nie kochał mnie bezwarunkowo. A ja prawie całe życie poświęciłam na to, żeby dał mi tę miłość, choć pewnie nie potrafił. Sam był kochany warunkowo i tylko tak potrafił kochać.

Ale to nie znaczy, że ja nie mogę siebie tak pokochać. 

Mogę. 

Chcę. 

Bardzo tego potrzebuję. 

I tego Ci życzę na Dzień Dziecka. 

To fragment mojej książki. Napisałam go dziś. Spłakałam się jak dziecko. 

 

Na koniec chcę Ci życzyć odwagi. Odwagi do zmierzenia się ze swoimi lękami, może przykrymi wspomnieniami. Ja, choć kochana bezwarunkowo tylko w połowie, wiem, że te fragmenty mojej historii uczyniły mnie kobietą silną i bogatą… nie tylko w bezwarunkową miłość.

Jak być liderką, pionierką i mamą?

Jak być liderką, pionierką i mamą?

  • Co to znaczy być kobietą sukcesu?
  • Czym jest sukces? Jak go zdefiniować?
  • Po czym rozpoznać bycie liderką? Jak to jest się nią stawać?
  • Male a Female Leadership? Czego kobiety mogą uczyć się od mężczyzn, a czego oni od nas? 
  • Czy bycie mamą i żoną odbiera prawo do rozwoju kariery? Jak to połączyć?
  • Co to znaczy być pionierką?
  • Jestem Kobietą – (nie) mogę nikogo zawieść…

W najnowszym odcinku podcastu “Urzeczywistnij swoje Ja” moją gościnią jest Natalia Lewandowska. Natalia jest HR Managerką z ponad 20-sto letnim doświadczeniem. Jest także mamą i żoną. Pracuje w międzynarodowej korporacji z branży IT. Natalia to uczestniczka mojego programu be BRAVE & play BRAVE! I jak jej słucham, to jego najlepsza ambasadorka. Jedna z najlepszych 🙂

Podczas rozmowy wspólnie zastanawiamy się nad tym, jak łączyć pracę zawodową, bycie liderką z byciem mamą? Rozmawiamy o odważnych decyzjach i wychodzeniu z ukrycia…

(…)

Marta: Bardzo dużo czasu tracimy na takie ukrywanie się, na takie liczenie, że ktoś nas zauważy, że ktoś zobaczy nasz wkład i ktoś zacznie jeszcze o tym mówić i nas doceniać. Prawda jest taka, że nawet jeśli otaczają nas ludzie o dobrym sercu, ludzie którzy chcieliby nas zauważyć, to też w natłoku różnych bodźców i zmiennych mogą tego nie zrobić. My musimy same się oświetlać, żeby być zauważone. Ale zgodzę się z tym, że my musimy swoje gardło nauczyć tego, by odważnie i z pewnością siebie mówić “to moje osiągnięcie”, “ja miałam w tym swój wkład”, “tak,(jja) dużo, intensywnie pracowałam nad tym, żeby to co widzimy było możliwe.” 

 

Natalia: Tak. Musimy dać sobie prawo, że się uczymy tak odważnie mówić o sobie i swoich osiągnięciach. To nie będzie od razu super komfortowe, czy łatwe. To na początku może być trudne, jakieś takie nieporadne, ale to po prostu jest proces kształtowania nowych umiejętności. 

(…)

Marta: To jest bardzo ciekawe, że to czym dzielimy się  ze światem może bardzo różnie na ten świat wpływać i z tych różnych ziarenek, które rozsypujemy mogą wyrastać bardzo różne kwiaty. Warto wypracować w sobie brak “przymusu” we wspieraniu innych, w dzieleniu się wskazówkami, brak presji w mówieniu “Ty musisz to zrobić tak i tak”. Uwolnienie się od tej presji jest niezwykle trudne, a jednocześnie tak uwalniające.
Im bardziej pozwalamy sobie na tę transparentność tym nam bliżej do bycia Liderką. 

Mam potrzebę zatrzymać się przy tej Kobiecie Sukcesu. Jak Ty definiujesz swój sukces?

Natalia: Sukces, to jest moment, w którym jestem zadowolona z miejsca, w którym jestem we wszystkich przestrzeniach mojego życia. Sukces to jest to, że wiele rzeczy wiem i potrafię i przede wszystkim znam siebie. Sukces w perspektywie zawodowej, to poczucie wpływu, ale nie wpływu z poziomu władzy, ale  z poziomu kształtowania rzeczywistości. Jak patrzę wstecz na te kilka lat, to wiem, że zmieniłam rzeczywistość na lepsze. Mam głębokie przekonanie, że tak jest. I to jest mój sukces.

Tę rozmowę oraz wszystkie odcinki podcastu #urzeczywistnijswojeJa znajdziesz na:

O byciu Liderką i Panią Swojego Czasu.

O byciu Liderką i Panią Swojego Czasu.

Czy wiesz, że nic nie musisz? Na ile Ty pozwalasz sobie na chwilę słabości i kryzysy? Czy wiesz, że masz prawo mówić: chcę, próbuję, sprawdzam? I to to zmieni w Twoim życiu, kiedy sobie na to pozwolisz? 

 W najnowszym odcinku podcastu “Urzeczywistnij swoje Ja” moją gościnią jest Ola Budzyńska. Tej Kobiety nie trzeba chyba przedstawiać? Znamy ją jako przedsiębiorczą kobietę, Panią Swojego Czasu, ale zdecydowanie za rzadko myślimy o Oli, jako o Liderce. A nią jest, bezsprzecznie choć na począ rozmowy jeszcze się wahała…

(…)

Marta: Nie słyszałam, do tej pory,  rozmowy z Tobą o tym, jak to jest być Liderką. Słyszałam wiele rozmów z Tobą o tym, jak to jest być kobietą przedsiębiorczą,  rozmowy o asertwności, zarządzaniu czasem. Ale nie słyszałam rozmów o tym, jak to jest być kobietą, która w jakiś sposób “ciągnie za sobą”, czy też bardziej inspiruje innych, szczególnie kobiety. Ola, czujesz się Liderką? 

Ola: To jest ciężkie pytanie, wiesz? Ja mam oczywiście świadomość, że tak to wygląda, jak opisałaś. Mam świadomość, bo wracają do mnie bezpośrednio informacje zwrotne, że to co robię, to co mówię, czasami nawet to jak żyję, albo jak pokazuję, że żyję czy żyjemy, jako rodzina, to jest inspirujące i co więcej, to powoduje, że u innych kobiet – z reguły, choć nie tylko – dzieją się jakieś zmiany. 
Samo inspirowanie, to jest dla mnie za mało. Jakoś nie cieszy mnie to, że jestem inspirująca, bo to jeszcze o niczym nie świadczy. Dla mnie konkretne działania innych są dużo ważniejsze. Więc jak się dowiaduję, że faktycznie te działania po drugiej stronie są ze względu na to, że ja coś robię, coś mówię, jakoś działam, to to jest super doświadczenie.
Natomiast powiem Ci, że ja chyba nie jestem jeszcze na takim etapie żebym wstała i powiedziała “yoł, jestem liderką, hello i rozmawiajmy o tym i ja was tego nauczę”.
Jak przyszlo zaproszenie od Ciebie do podcastu, to było dla mnie elementem zaskoczenia. 

(…)

Marta: Jak Ciebie słucham, to mam wrażenie, że może odzywa się u Ciebie pokora. Pokora o którą może Ciebie inni nie podejrzewają, choć jestem przekonana o tym, że ją masz. A po drugie: czy to nie jest ten wredny “syndrom oszusta”?

Ola: Ja myślę, że to jest wszystko naraz. Jak myślę sobie o tej pokorze i syndromie oszusta, to jest to trudne do rozróżnienia – przynajmniej w niektórych przypadkach. Gdzie faktycznie jest pokora, którą chciałabym mieć w jakimś stopniu? W jakim stopniu?
Ja nie mówię, że mam być zawsze i wszędzie pokorna, ale myślę, że ogólnie warto być pokornym. A gdzie jest “syndrom oszusta”? Czyli, gdzie i kiedy powinnam powiedzieć “ok, to jest ok i tak ma być i tak może zostać. Ja tutaj już nic więcej nie potrzebuję”, a gdzie powiedzieć sobie “nie, to jest Twój “syndrom oszusta” i pracuj nad tym….”

(…)

Marta: Nie zgłębiałam jakoś szczególnie, czym się różni pokora od “syndromu oszusta”, ale jak w teraz o tym myślę, to myślę sobie, że pokora jest napędzana przede wszystkim chęcią rozwoju, świadomością siebie i swoich ograniczeń, odpowiedzialnością za siebie, za innych i taką dojrzałością za to kim się jest. To uważność na to, by pycha nie zajęła miejsca pokory.
Natomiast “syndrom oszusta” jest jednak napędzany strachem, lękiem i wstydem. Jak czujemy  “syndrom oszusta”, to my wstydzimy się tego kim jesteśmy, boimy się czyjejś oceny, boimy się odrzucenia, gdy ktoś odkryje to “że my tak naprawdę się na czymś nie znamy”. Boimy się tego, że zostaniemy porównane, że ktoś ma więcej praw do tego żeby być lepszym liderem, liderką. Co ważne, niezależnie od tego ile już osiągnęliśmy i tego, co już obiektywnie prezentujemy. “Syndrom oszusta” nie pozwala nam uznać tego co już wiemy, co potrafimy, a pokora jednak na to pozwala, choć zakłada też rozwój i ciekawość…

Pokora i “syndrom oszusta” są napędzane innymi mechanizmami, tak jakby w środku nas były inne silniki.  

Pamiętaj, że możesz słuchać mojego podcastu nie tylko tutaj na stronie, ale też w aplikacjach takich jak, wystarczy wpisać #urzeczywistnijswojeJA:

🎧 Spotify

🎧 Spreaker

🎧 Applepodcasts

🎧 Google podcasts

🎧 YouTube

🎧 Castbox

🎧 PodcastAddict

🎧 Podchaser

🎧 Deezer

🎧 Stitcher

Jak sztuka może zmieniać nasze życie i uczyć nas odwagi?

Jak sztuka może zmieniać nasze życie i uczyć nas odwagi?

  • Jak sztuka, malowanie pomagają nam odkryć siebie? 
  • Dlaczego warto pozwolić sobie na niedoskonałość w sztuce? 
  • “(nie) jestem artystką”, “mam w sobie wątpliwości” – jak sobie radzić, gdy wątpimy w siebie i boimy się zacząć malować? 
  • Jak sztuka może nas od-uczyć porównywania się, surowości, krytycyzmu wobec siebie? 
  • Jak malowanie pomaga nam budować relacje z innymi, ale przede wszystkim z samą sobą? 
  • Każdy powód dobry, by uruchomić krytyka wewnętrznego. Tak. Ale jak sobie z nim radzić? 

To tematy, z którymi mierzymy się podczas najnowszego odcinka podcastu UrzeczywistnijSwojeJa odważna Kobieto!
Moim gościem jest Katarzyna Bruzda – Lecyk. Kasia jest artystką, doktorem sztuki i twórczynią Iluminatorni. Przestrzeni, w której uczy malarstwa i prowadzi warsztaty dzięki którym, dosłownie każda, każdy z nas może odkryć w sobie artystę i zrozumieć, jak niewiele trzeba, by pozwolić sobie na radość tworzenia. 

Zapraszam Cię do przeczytania fragmentu naszej rozmowy. Rozmowy dwóch silnych Kobiet. Kobiet, które
z odwagą opowiadają o pasji, odkrywaniu siebie i pozwalaniu sobie na więcej…

 

Marta: Chcę się na chwilę zatrzymać. Powiedziałaś, że jest syndrom zbierania materiałów. Jest moment, kiedy czujemy, że chcemy, ale się nie odważamy. Boimy się wziąć ten przysłowiowy pędzel do ręki. Co nas w tym blokuje?

Kasia: Moim zdaniem same sobie nie pozwalamy. Taki przykład: kiedy rozmawiamy o wychowaniu dzieci w pedagogice czy w edukacji, to porównywanie się jest taką rzeczą, której nie mają małe dzieci. Dzieci jeśli nawet się porównują, to po to, aby podchwycić. Porównywanie się służy temu żeby powiedzieć “fajnie! bawimy się razem”. I ja właśnie chcę żeby była ta energia w pracach. Kiedy malujemy wspólnie, w sali czy online, to mi zależy żeby się inspirować nawzajem, ale blokada następuje wtedy, kiedy w głowie jest taka myśl, że to co ja zrobię po prostu będzie do niczego. Będzie nic nie warte.

(…)

Kasia: Ten moment, kiedy ja odbieram sobie prawo bo ktoś zrobił coś, jak gdyby lepszego. To działa w całym życiu. OK, ale niech będzie na moją korzyść. Porównuję się po to, żeby podchwycić, zainspirować się, złapać iskrę. Może coś ciekawego zobaczę u kogoś, a może też spróbuję. Zrobię to po swojemu. 

Marta: Co więcej: nigdy nie mamy gwarancji, że ta osoba względem której się porównujemy i której dzieło uznajemy za lepsze, że ona nie ma tych wątpliwości. Ona prawdopodobnie ma te same wątpliwości, co my. Ona też, mimo, że ja patrzę na jej dzieło i myślę sobie, że namalowała coś pięknego, walczy ze sobą w środku. Widzi niedoskonałość w tym co zrobiła, ale każdy artysta toczył i toczy, jeśli żyje, wewnątrz siebie jakąś taką walkę z tym porównywaniem, umniejszaniem, krytykowaniem.

(…)

Marta: Budowanie odwagi – to tak z mojego ogródka, więc potwierdzę… jeśli pracuje się nad tym, co nam może dać odwagę, to odwagę daje nam silne skupienie na tym, co jest dla nas ważne. Poczucie spójności z wartościami. Świadomość wartości, które są dla nas ważne. To jest coś, co nas woła. Coś, co jest taką gwiazdą polarną, latarnią, do której chcemy gdzieś tam dążyć. Jak będziemy robić, to co jest dla nas ważne, będziemy spełnieni, szczęśliwi i będziemy czuć się ze sobą bezpiecznie. Takie powiedzenie sobie, co jest dla mnie najważniejsze w tym działaniu, pomaga zdystansować się  do krytyki, czy krytyków zewnętrznych, dla których często są ważne zupełnie inne rzeczy niż dla nas samych. Tylko, aby wytrwać w tej odwadze musimy wiedzieć co jest moim tlenem. Ja chcę to robić, ja chcę to malować, chcę o tym mówić, chcę o tym pisać, chcę być z takimi ludźmi bo oni urzeczywistniają moje wartości… i malowanie może nas tego uczyć.

Kasia: Jest takie zdanie na moim blogu, na mojej stronie. “Nie krytykuj siebie, gdy malujesz. Pozwól sobie na eksperyment. Uważam, że oderwanie się od autokrytyki, zaprzestanie dialogów, awantur z wewnętrznym krytykiem jest absolutnie konieczne, żeby móc się rozwijać (…).

Pamiętaj, że możesz słuchać mojego podcastu nie tylko tutaj na stronie, ale też w aplikacjach takich jak, wystarczy wpisać #urzeczywistnijswojeJA:

🎧 Spotify

🎧 Spreaker

🎧 Applepodcasts

🎧 Google podcasts

🎧 YouTube

🎧 Castbox

🎧 Podcast Addict

🎧 Podchaser

🎧 Deezer

🎧 Stitcher 

A Ty, jak się ukrywasz?

A Ty, jak się ukrywasz?

A Ty, jak ukrywasz swój potencjał? Swoje pomysły, idee, wartości, czy też emocje. Nie pytam czy się ukrywasz, bo jestem przekonana, że w jakiś sposób to robisz. Robi to większość kobiet, dziewczyn. Ale jak? Za czym się chowasz? Jaką technikę stosujesz, by nie pokazać siebie? Techniki ukrywania się opisała w swojej książce „Podejmij wyzwanie” (ang. Playing BIG) Tara Mohr, do której będę nawiązywać w tym artykule. I która też podkreśla, a ja się z nią w 100% zgadzam, że do pracy z technikami ukrywania się potrzebujemy bardzo dużo wyrozumiałości, by przy okazji nie popaść w surowość i samokrytycyzm wobec siebie. Także weź teraz głęboki wdech, pomyśl „nie tylko ja się z tym zmagam” i uczciwie przyznaj się przed sobą, którą technikę ukrywania swojego potencjału stosujesz? A jakie techniki wyróżniamy? Oto one:

W swojej pracy coachingowej z kobietami obserwuję, że najczęściej my kobiety chowamy się za perfekcjonizmem. Skrupulatnie opracowujemy nasze prezentacje, zczytujemy maile po szesnaście razy,  nie wspominając o wyrównywaniu każdej tabelki w raporcie, gładzimy nasze włosy by idealnie wyglądały na zdjęciu, by przypadkiem nasz instagramowy feed nie stracił perfekcyjnego, spójnego wyglądu. Codziennie poświęcamy nie tylko minuty, ale godziny na to, by spełnić perfekcyjne, nierealne, ale i absurdalne (powiedzmy to szczerze) oczekiwania swoje i innych, nie pozwalając sobie na to, by we wspomnianych prezentacjach, mailach, raportach i zdjęciach ujawnić swoje prawdziwe JA. Dlaczego? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sama. Ale najprawdopodobniej dlatego, że tak nas nauczono i nie wiemy, że można inaczej. Ale też dlatego, że boimy się odrzucenia, oceny, boimy się tego, że ktoś nas skrytykuje, umniejszy. Pewnie czytając teraz ten tekst, pomyślisz: „Co ta coach’yca Marta wypisuje? Czy mam przestać dobrze pracować, dbać o jakość, spędzać długie godziny na dążeniu do doskonałości?”. Doskonale rozumiem Twoje pytanie, słyszałam je nie raz. Otóż błąd jaki popełniamy nagminnie to mylenie perfekcjonizmu z profesjonalizmem. Perfekcjonizm jest napędzany strachem przed oceną, a profesjonalizm chęcią rozwoju, wzrostu, spełnienia. Pokażę to na przykładzie spotkania biznesowego. Jeżeli perfekcyjnie przygotowujemy się do spotkania, to przygotowujemy się pod kątem oczekiwań naszych rozmówców, przygotowujemy dokładnie to, czego mogą oczekiwać te osoby, to co może im się spodobać. A profesjonalizm? Profesjonalizm jest motywowany chęcią rozwoju, chęcią pokazania siebie swojej pracy, swoich osiągnięć, chęcią wypadnięcia dobrze, ale przed samą sobą, w mniejszym stopniu przed innymi. Profesjonalistkom w działaniach towarzyszy więcej radości, spełnienia i lekkości. Podczas gdy perfekcjonistki są ciągle zmęczone, spięte i bardziej niezadowolone z siebie i przede wszystkim bardzo rzadko mówią to, co chcą rzeczywiście powiedzieć. Do jakiego sposobu działania Ci bliżej?

Ale jakie jeszcze „sztuczki – techniczki” stosujemy, by ukryć siebie? 

  • We wspomnianej na wstępie książce Tara Mohr pisze o technice „This before that”. Też miewamy w niej czarny pas i rozwija się w nas szczególnie jak zostajemy mamami. O co chodzi w tej strategii ukrywania się? Otóż, gdy z niej korzystamy robimy sobie długą listę tego, co mamy zrobić dla innych, co powinnyśmy zrobić najpierw, o czym pamiętać, co sprawdzić, by nie dojść do tego, co jest dla nas naprawdę ważne. By na „nasze sprawy” i „na nasze priorytety” nie starczyło miejsca, czasu i energii. Wiesz jak to się kończy? Odwlekamy swoje pomysły, marzenia, priorytety na „wieczne nigdy” i przy odrobinie szczęścia obudzimy się koło 40tki.
  • Lubimy też „planować przy tablicy” i jest to szczególnie widoczne u przedsiębiorczych kobiet posiadających własne produkty i usługi. Ta strategia ukrywania się opiera się na przekonaniu, że moim obowiązkiem jest pokazywać moim Klientkom, Klientom idealny produkt, idealną usługę – tylko coś co będzie „na tip top” zaplanowane. A na dodatek na myśleniu, że nie mam prawa pytać ich opinię, nie mam prawa przyznawać się do swoich wątpliwości, nie mam prawa eksperymentować, sprawdzać, zmieniać zdanie. Nic bardziej mylnego. Mamy prawo do tego wszystkiego – mamy pytać, sprawdzać, testować. To podstawa wzrostu, szczególnie teraz w pandemii.
  • Większość kobiet, które spotkałam na swojej drodze, a i ja należę do tej grupy, wpada też w pułapkę „Nieustającej, niekończącej się edukacji”. Znasz to? „Zrobię jeszcze jeden kurs, a wtedy zacznę praktykować. Nauczę się obsługi jeszcze jednego programu, to wtedy aplikuję na wyższe stanowisko. Zdobędę jeszcze jeden certyfikat, a wtedy uznają mnie za ekspertkę.” Nie mam nic do ciągłego rozwoju i doskonalenia. W mojej pracy jest to wręcz kluczowe, jest podstawą profesjonalizmu. Jednocześnie wiem, że wiele kobiet mierzy się z „syndromem oszustki”, ciągle umniejsza swoje kwalifikacje i obawia się, że inni (nie określeni inni) zorientują się, że tak naprawdę nie mamy nic do powiedzenia, nic nie wiemy, nic nie umiemy. Ale muszę napisać Ci coś szczerze, choć z wyrozumiałością. Jeżeli nawet mierzysz się z „syndromem oszustki”, to kolejny certyfikat, egzamin, kolejne studia podyplomowe, nawet doktorat, czy MBA Ciebie z niego nie uleczą. Czas zacząć pracę nad wzmocnieniem pewności siebie i zaufania do siebie.
  • Podobnie jeżeli chodzi o kolejne dwie techniki ukrywania siebie, swojego ja – czyli „uwieszanie się na czyiś ideach i odkryciach”„pomijanie swojej własnej historii”. Kobiety! Jak często to robimy? Boimy się powiedzieć „ja myślę”, „ja uważam”, „moim zdaniem” „z mojego doświadczenia wynika”. Jak często konstruujemy rozbudowane argumentacje pełne czyiś badań, rekomendacji, najlepiej autorstwa panów z wąsem, tylko po to, by nie przyznać się do tego, że my same doszłyśmy do tych samych wniosków? Przez ostatnie lata mocno dyskutujemy z mansplaining’iem (tłumaczeniem świata przez mężczyzn), a tymczasem bardzo często same, aby wywrzeć wpływ, wypaść na bardziej profesjonalną i wiarygodną podpieramy się argumentami, książkami, badaniami autorstwa mężczyzn i to mężczyzn starszych do nas. Oczywiście nie chcę w tym tekście negować nauki i konieczności podpierania się o twarde dane. W czasach fake news’ów to bardzo ważne, by o tym pamiętać. Jednocześnie odważajmy się przemycać, ujawniać, podkreślać to, co jest naszą autentyczną, szczerą opinię i wynika z naszej historii. Nasze historie są piękne, warto by inni o nich usłyszeli.
  • I na koniec – wchodzenie w rolę „pilnej uczennicy”. Uczennicy zawsze przygotowanej, zawsze pomocnej innym, zawsze skrupulatnie notującej, pilnej i punktualnej. Zawsze jak mówię, czy piszę o tej strategii ukrywania się mam przed oczami wzorową uczennicę, z kucykami z kokardką, w podkolanówkach, z ręką ostro podniesioną do góry, by dać odpowiedź dokładnie taką, jakiej oczekuje nauczycielka. Tak, tak trenowano nas do takie zachowania. Większość z nas była, albo próbowała być taka. Ale czy nadal chcemy takie być? Myślę, że nadeszły czasy by się w końcu zbuntować! Zbuntować i przestać się ukrywać!

Po krótce to kluczowe strategie ukrywania się. Ale są jeszcze inne. Często ukrywamy się też za strojem, marynarkami, stonowanymi kolorami. Ale to dłuższa historia na inny artykuł. Postawmy więc tu przecinek i skupmy się na tym, co możemy z tymi technikami ukrywania się zrobić?

Jeżeli nazwiesz już jak się ukrywasz, czekają Ciebie dwa kolejne kroki:

  • Odpowiedzenie sobie na pytanie o to, dlaczego to robisz? Zazwyczaj odpowiedzią jest strach. Tylko strach przed czym? Konkretnie. Czego się boisz? Jakie konsekwencje wyjścia z ukrycia przewidujesz?
  • Odpowiedzenie sobie na pytanie, co zrobić by z tego ukrycia wyjść? Co byś zrobiła, jak byś działała gdybyś tak bardzo nie bała się tego, czego się boisz? W odpowiedzi na te pytania wspiera też wyobrażenie sobie tego, że choć raz postępujesz inaczej – odważnie podnosisz rękę i zabierasz głos; odważnie piszesz na swoim profilu o tym, co czujesz, albo jaką masz opinię na dany temat. Zamknij oczy i spróbuj to sobie wyobrazić.

Spróbuj. 

Trzymam kciuki! I napisz jak Ci poszło. 

Jeżeli zainteresował Ciebie temat ukrywania się, chcesz go zgłębić, ale przede wszystkim chcesz przestać się ukrywać zapisz się na mój najnowszy webinar o ukrywaniu się, już 17 sierpnia 2021r.

Link do zapisów: https://manufakturarozwoju.pl/webinar/

X