TO, CO ŁĄCZY LUDZI SPEŁNIONYCH ZAWODOWO

TO, CO ŁĄCZY LUDZI SPEŁNIONYCH ZAWODOWO

„TO, CO ŁĄCZY LUDZI SPEŁNIONYCH ZAWODOWO, KTÓRZY W OBSZARZE kariery czują spokój i satysfakcję, to nie to, ile zarabiają (choć to też bywa ważne), nie to, na jakim stanowisku pracują, jakim samochodem jeżdżą albo jaki widok mają z biurowca.
Łączy ich poczucie sensu, świadomość, po co i dlaczego pracują. Można to sprowadzić do słowa „wartości” albo słowa „powołanie”. Świadomość swoich wartości i życie zgodnie z nimi jest celem, ale większe znaczenie ma droga do niego. Więcej o wartościach napiszę za chwilę.

A dlaczego „powołanie”?

Definicję czerpię z podejścia, którego uczyłam się od Tary Mohr (ang. calling).
Wolę je zastępować pytaniem: „Co cię woła?”.

Powołanie w tym ujęciu, i to pragnę podkreślić, nie jest rozumiane jak np. powołanie do służby zakonnej. Ale też pojawia się „nie wiadomo skąd”, rodzi się przez jakiś czas albo przychodzi jak grom z jasnego nieba.
To powołanie do służby, ale nie komuś, tylko sobie samej albo czemuś większemu, czym ty chcesz się zaopiekować, zmieniając i swoje życie czy pracę, i świat wokół siebie.

Dlatego #nażyćsię i nażywanie się może być twoim powołaniem. Co cię woła?
Czymś, co cię woła, przyciąga, kusi, co będzie urzeczywistnieniem twoich wartości, potrzeb.”


Tak o powołaniu napisałam w mojej książce #nażyćsię, ale ostatnio opowiedziałam też o nim w moim podcaście #urzeczywistnijswojeja 🎧

Najnowszy odcinek o podejściu #bebraveplaybrave i powołaniu właśnie już śmiga na spotify, YT, applepodcast i @empikgo 🤟
Link w bio 👉
Szukajcie a znajdziecie!
To znów solówka, a je ostatnio najbardziej lubicie 😘

Ps. Na pierwszym zdjęciu jestem JA realizująca swoje powołanie, czyli prowadząca warsztaty z nażywania się, złapana przez czule oko @jagodagramala ❤️
Fajne zdjęcie, prawda?

I pamiętajcie, podzielcie się wrażeniami jak już posłuchacie 🎧

Rak NIE ODEBRAŁ mi mojej kobiecości…

Rak NIE ODEBRAŁ mi mojej kobiecości…

Ten tekst, którym dzielę się z Tobą, poniżej…  pojawił się na moim Instagramie dokładnie 10 lipca. [Możesz go przeczytać też tam, zebrał ogrom komentarzy] Tak mam słabość do dat. Właśnie tego dnia minęło pół roku mojego darowanego życia. Pół roku od operacji, która zmieniła mnie. Operacji, która dała tak wiele, choć też tak wiele odebrała …

Potrzebowałam ten tekst napisać. 

Bałam się go publikować. 

Bałam się strasznie. Zjadał mnie strach, zjadał mnie wstyd. Jak się okazuje bezpodstawnie … 

Ale nie potrafiłam już milczeć. Te ostatnie miesiące, nauczyły mnie, że moja odwaga Wam służy, że wspiera Was z oswajaniu tego co trudne. I choć tekst poniżej zaczyna się od słów „Skoro zachorowałam, już mam pastedGraphic.png, to zrobię wszystko, by umilić sobie chorowanie”, to równie dobrze mógłby się zacząć od słów „Skora ja już musiałam oswoić raka pastedGraphic.png  i oswoić obustronną mastektomię z rekonstrukcją, to może moja historia pomoże Wam w oswajaniu tego, co dla Was trudne. Każdy ma swojego raka … każdy ma swoją mastektomię … tak jak każda, każdy z nas ma swój Everest”. 

I jeszcze jedno, zanim przejdziemy do tekstu. 

Ten tekst jest opowieścią o tym, że każda strata wymaga przejścia procesu żałoby, a każda żałoba wymaga rytuałów. Moja żałoba nadal trwa. Nie czuję, że jest już po drugiej stronie, po stronie pełnej akceptacji. Ciągle uczę się życia nowym życiem, życia z nowym ciałem i lekami, które choć łyka się jak cukierki, zmieniają mnie … Ciągle dopada mnie smutek i brak sił. Tym bardziej, że hormonoterapia i świadomość kolejnych kroków leczenia nie pozwalają w pełni zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Jeszcze…. Ale na pewno, i piszę to z brzucha, prosto z serca, ważnym etapem mojej żałoby i przełomowym rytuałem był właśnie odlew i praca artystyczna, którą Kaśka wykonała dla mnie. Rytuały to nie tylko myślenie. Rytuały to działanie, to ciało, to relacja, to symbolika. I to wszystko odbiłyśmy w glinie, a Kaśka zamknęła w pięknej technice wypału raku. 

Raku w raka… Ależ nam wyszło! Kto, by pomyślał…  

„Skoro zachorowałam, już mam pastedGraphic.png, to zrobię wszystko, by umilić sobie chorowanie”.

Obok mnie stoi Kaśka @lepiona artystka rzeźbiarka. Gdy zachorowałam, poczułam, że musimy TO zrobić. Zrobić odlew moich prawdziwych, naturalnych piersi. Pożegnać się z nimi. Opłakać je topiąc łzy w gipsie, glinie i winie.

Historia zatoczyła koło.
To Kaśka, przyjaciółka z podstawówki, towarzyszyła mi, gdy z dziewczynki zamieniałam się w kobietę. Teraz jako artystka pomogła mi odcisnąć moją kobiecość w glinie. Ale nie, nie powiem, że kobiecość to tylko ciało, to tylko piersi.
Rak nie odebrał mi mojej kobiecości. Coraz mocniej w to wierzę.
Ja jestem większa niż rak.
Jestem czymś więcej niż moje ciało.
Stąd czerpię odwagę, by dziś pisać.

Tylko MY wiemy, ile nas to kosztowało.
Tylko JA wiem, jak bardzo tego potrzebowałam. Dziękuję!

I tak. Przeszłam obustronną mastektomię z rekonstrukcją. Nie zrobiłam sobie nowych cycków. Gdy słyszę takie pocieszenia, „gryzę”. Mastektomia, to mastektomia. Jest też inna gdy jest rak, inna gdy jest tylko profilaktyczna. Różni się od operacji powiększania piersi. Ratuje i wydłuża życie, choć po niej życie nie jest proste.

Ostatnio u Krystyny Kofty w książce „Ciałaczki” usłyszałam; „co z tego, że chirurg mówi „efekt wizualny doskonały, goi się ładnie”, skoro ja patrząc w lustro nie widzę już siebie, skoro dotykając siebie nie czuję siebie”. Jeszcze, bo ciągle siebie oswajam.
Czulej akceptuję.
Żyję.
Tak, teraz lecą mi łzy.

I dlatego o tym piszę? Nie chwalę się, nie żalę, ale dodaję odwagi tym z Was, które stoją przed tak trudną decyzją. To operacja obarczona ogromnym ryzykiem, ale też ciężarem krzywdzących przekonań. Sama nie wiem, co trudniej unieść…
To operacja wymagająca odwagi, wiary w siebie i odporności psychicznej. To chichot losu, zajmuję się tym zawodowo. To operacja zderzająca z okrutnym systemem.

Dziś mija pół roku.
W tej „profilaktycznej” piersi, też „rósł” rak. Moja Mama chorowała obustronnie. Zachorowałabym i ja. Zmieniam historię mojego rodu.
To dar.
To też wielka odpowiedzialność, by teraz swoim życiem jeszcze lepiej żyć i nażywać się.

Opowiadając swoją historię to ja ją tworzę. Milcząc czułam, że ona przejmuje nade mną kontrolę.

Jeżeli czujesz, że ten tekst i moja historia mogą służyć innym kobietom, podaj ją dalej.

Możesz też posłuchać moich dwóch, bardzo ważnych podcastów, w których poruszam tematykę mojej choroby. Pierwszy, o czułej odwadze, nagrałam po to, by powiedzieć Wam o tym, co przede mną. Drugi, nagrałam w procesie wracania. To rozmowa z psychoonkolożką Adrianną Sobol.

I chyba polecę Ci jeszcze jedną, trzecią rozmowę. Tym razem taką, do której zaprosiła mnie Justyna Szyc – Nagłowska.
To też rozmowa o wracaniu … Zapraszam!

Z odwagą w wyzwania! Jak odważnie podejmować wyzwania?

Z odwagą w wyzwania! Jak odważnie podejmować wyzwania?

Prowadziłam dziś, dla kobiet pewnej (męskiej!) organizacji, warsztaty pt. 
„Z odwagą w wyzwania! Jak odważnie podejmować wyzwania?”.

Miałyśmy dla siebie tylko cztery i półgodziny. Tylko, albo aż.
Ten czas wystarczył, by zaprosić do swoich serc i ciał trochę czułości, trochę wyrozumiałość.
By uznać swoje zmęczenie.
By powiedzieć, że choć tyle ogarniamy i osiągamy, to czasem jest „ku**wa za dużo” i nie chcemy już o tym milczeć.
By powiedzieć swoim krytykom wewnętrznych kilka siarczystych słów.
By śmiać się i płakać.
By razem tańczyć i się klepać 💃

Ale po tych czterech godzinach mam w sercu jedną fantazję…
A może i życzenie 💫

Bardzo bym chciała, by te kobiety które dziś spotkałam częściej patrzyły na siebie czułymi, życzliwymi oczami. By były dla siebie źródłem wsparcia i akceptacji.
By dzięki tym mocnym i szczerym warsztatom odważniej prosiły siebie nawzajem o wsparcie i hojniej się nim obdarowywały.
Bo wsparcie, życzliwość jest tym czego baaaardzo potrzebujemy, by się odważać!
Bo nawet w biznesie, a może przede wszystkim tam powinno być miejsce na czułość i wyrozumiałość.
Tak, nie musimy iść po wyzwania same.
Nie musimy iść po to, co dla nas ważne z zaciśniętymi zębami ❤️

• Galeria zdjęć z tego dnia na moim Instagramie. O TUTAJ. Na jednym ze zdjęć zobaczysz moje karty #ludzkirozwójludzkazmiana Fajne to narzędzie, superfajne 😝 Poczytać o nich można TUTAJ.

• Tak, baaaaardzo lubię ten bałagan w sali tuż po tym, jak Uczestniczki ją opuszczą. Ten bałagan jest dowodem, że było autentycznie 🙏

• Tak, były to warsztaty w nurcie #bebraveplaybrave – realizuję je w formie zamkniętej dla firm i otwartej. Kolejne otwarte w październiku, link w bio

Umiem w warsztaty dla kobiet

Umiem w warsztaty dla kobiet

Nie umiem w rolki.
Ale umiem w warsztaty dla kobiet.
Ale umiem w warsztaty z nażywania się ❤️
Umiem w otwieranie kobiecych serc, otwieranie przede wszystkim na siebie same i na inne kobiety.
Umiem w budzenie szacunku i czułości dla siebie.
Umiem we wzmacnianie zaufania dla siebie.
Umiem w budzenie poczucia przynależenia.
Umiem w szczerość.
Umiem w prawdę.
Umiem w ożywianie.
I coraz lepiej umiem w miłość do siebie, choć to w chu** trudne….

Ostatnie warsztaty z nażywania się w magicznej @willa_bizorenda , które prowadziłam od piątku do soboty minęły pod hasłem „A co ja lubię? Ja? Kim byłam i jaka byłam zanim życie dało mi wpier***dol?”
Minęły i zostawiły trwały i piękny ślad w każdej z jedenastu uczestniczek.
Ten ślad to odwaga, by mówić głośno o tym jak naprawdę jest i śmiało, odważnie sięgać po to, co je nażywa 💫
Sięgać bez warunkowania, bez udowadniania czy zasługiwania. Bez licznych „ale”, „albo”… stawiając „i”.

Kolejne warsztaty z nażywania się we wrześniu, na Mazurach w @jaktuladnie Zostało jedno wolne miejsce. Potem jeszcze #bebraveplaybrave w październiku w @talariaspa .

Kiedy kolejne? Pomyślę.
Wszystkie zaplanowane do tej pory warsztaty zaplanowałam przed chorobą 🦞, zrealizowałam je i realizuję na fali radości ze zdrowienia. Ale ta radość nie wyklucza zmęczenia. Dziś czuję te zmęczenie mocno. Odpocznę i wrócę do planowania.
Obiecuję 🤟
Obiecuję sobie i wam, ja naprawdę kocham te warsztaty i kocham nas w ich trakcie.

Same zobaczcie TUTAJ 💫

Ciągle stawiam I.

Ciągle stawiam I.

Chcę mieć tutaj to zdjęcie. Potrzebuję go, by przypomniało mi o tym, że mogę być szczęśliwa, spokojna i pełna nadziei, pomimo bólu i dyskomfortu, pomimo zmęczenia…

Ciągle stawiam „i”.
Ciągle uczę się zauważać, otaczać moją opieką to, czego inni nie widzą.
Ciągle uczę się wyrozumiałości dla siebie i troski o to, co we mnie wymaga zatroszczenia.
Bywam tym też zmęczona.
Bywam też na to zła …
Szanuję to.
Idę dalej, bo żyję 💫
.
.
To ja i mój Mąż w miejscu, gdzie kiedyś będzie nasze poddasze. Światło wpada przez okna w pokojach naszych Synów. Życzę nam byśmy za rok już tam mieszkali.
Razem.
W zdrowiu.
Z okazji Dnia Dziecka życzę moim dzieciom zdrowej Mamy. Zdrowia! Wszystko inne ogarniemy …

Jak to szło „Duduś dbaj o siebie, od Twojego zdrowia tak wiele zależy …”
To słowa mojej Babci Jasi ❤️
W tle piosenka z repertuaru Dziadka Jurusia, … tak w Dzień Dziecka trudno nie zatęsknić za tymi, którzy najdłużej widzieli we mnie dziecko. W naszym przyszłym ogrodzie kwitnie jedna grusza, jabłonie też kiedyś będą… Niech No tylko zakwitną 🌸

O przekonaniach…

O przekonaniach…

To nie dla mnie.
Nie powinnam tego robić.
Nie wypada.
A jak Mąż sobie poradzi?
A dzieci?
Powiedzą, że jestem egoistką.
Będą się śmiać.
Powiedzą, że zwariowałam. Albo gorzej, że w d*^* mi się poprzewracało… Nie mam na co pieniędzy wydawać…
Chcę. Marzę. Ale się boję…
Wstydzę się… ale serce się wyrywa.

Znasz te myśli?
Miewasz je w swojej głowie?
Co byś Ty dopisała?

Te wszystkie przekonania, które są pewnie wierzchołkiem góry lodowej, tego co my kobiety sobie wmawiamy. Te przekonania łączą wiele kobiet, a na pewno te, które przyjeżdzają do mnie na warsztaty z nażywania się.

Bo to nie jest tak, że wszystkie moje Uczestniczki to wyjadaczki warsztatowe. To kobiety, które mają za sobą kilka warsztatów i lekkość wydawania pieniędzy na siebie. Większość, zdecydowana większość, toczy ze sobą długie dyskusje, zanim kliknie w moim sklepie przycisk „kupuję”. Większość to kobiety, które na codzień nie pozwalają sobie na słuchanie siebie, uznawanie siebie i wybieranie tego, co dla nich ważne. Przyjeżdzają na warsztaty, by trenować „to uważnianie siebie” z innymi kobietami, przy moim czułym prowadzeniu. Ale akt odwagi, akt podjęcia decyzji i powiedzenie sobie „jadę” jest zaliczeniem pierwszego ćwiczenia w treningu tego, co później nazywamy #nażyćsię ❤️

Zapraszam do zaliczenia tego ćwiczenia. Choć! Odważ się 🤟

Kolejne warsztaty: 30.06.2023 – 02.07.2023. Szczegóły tutaj.

Easysoftonic