Budowanie odporności psychicznej, to też odwaga do tego by zmienić narrację o sobie. To przyzwolenie na to, by opowiadać o sobie historię inną, niż do tej pory.
Z panikary zmienić się w kobietę pewną siebie.
Rozregulowanie i lękliwość, zamienić na regulację i zaufanie.
Na nowo zaufać sobie i światu.
Światu i sobie. Nie wiem co trudniejsze.
Ale możliwe 🫶
Jestem z Syneczkiem w szpitalu. Moim malutkim 185 cm wzrostu i stopa 48 🤭 Malutkim ❤️ A jednak odpornym psychicznie. I chyba nic ostatnio mnie tak nie zaskoczyło jak jego, nasze podejście do tej operacji.
Była w nas obawa. Był w nas rozsądek. Ale jest też zaufanie, że jesteśmy w dobrych rękach i sobie poradzimy. Jest w nas luz i poczucie humoru – naszą największa siła. I współpraca. Wzrusza mnie przeogromnie, jak my wiemy co robić. Mąż nie poleciał w delegację. Ja mam pusty kalendarz. A Starszy choć to nie jego zadanie (on jest kociarzem) zajął się Vivi pomiędzy korkami i szkołą. To chyba sygnał, że więzi buduje się w czasach spokoju, by w chwili zawirowań mieć na czym, a właściwie na kim się oprzeć. Zawsze będę Wam o tym powtarzać. W odporności psychicznej najważniejsza jest profilaktyka, nasza codzienność która ma nas uczyć tolerancji dyskomfortu, by dyskomfort jak przyjdzie nas nie zalał…
A mój układ nerwowy?
Dziś nie szaleje, ten kto czytał książkę „Kiedy…” i widział mój TEDx wie o co chodzi. Inny szpital, inny kontekst, inna diagnoza i jestem wyregulowana i opanowana, a jednak nie odcięta i pełna zaufania ❤️
Niech to niesie nadzieję i dla Was!
O kciuki poproszę🙏
Nadal czekamy na swoją kolej 🤘
#rezyliencja #odpornośćpsychiczna #dobrostan #zaufanie

