Co teraz żegnasz u progu nowego?

A co chcesz przywitać?

Z tymi pytaniami jestem już od kilku dni. Mielę je w głowie, przepuszczam przez serce. Ale dziś jadąc w ciemnościach, w deszczu, we mgle przez puste i dziurawe drogi (mojego ukochanego) Podlasia poczułam, że znam odpowiedź.

Najbardziej chcę pożegnać bohaterskość. Tak, to ją żegnam. Byłam w tym roku bohaterką. Odważnie przeszłam przez wszystkie zmiany zawodowe, na które nie zawsze byłam gotowa, których sama bym nie wybrała. Śmiało podejmowałam kolejne wyzwania. Pilnie zdobywałam kolejne umiejętności. Upadałam, wstawałam. Upadałam, wstawałam. Złościłam się nie raz. Płakałam też, oj wiele razy … Wychodziłam na arenę, choć chciałam z niej uciec. Tak, dałam radę. Dojechałam do celu, tak jak dziś.

Ale czy było warto?

Czy miałam wystarczająco dużo uważności na siebie, na swoje osobiste koszty?

Czy z wyrozumiałością podeszłam do zmęczenia, kolejnych siniaków i worków pod oczami?

Nie.

Nie zawsze i nie wystarczająco.

 

Dziś odważnie piszę, że nie byłam w tym roku wzorem życzliwości dla siebie. Choć wiem, że często Was do niej zachęcam. Często o niej mówię, często o niej piszę. I owszem były momenty, gdy o niej pamiętałam. Z zamkniętymi oczami wskażę je Tobie bez zająknięcia. Przywołam kontekst i daty. Tak były mocne, tak były kojące.

 

Ale robiąc sobie uczciwy rachunek sumienia muszę przyznać, że zbyt często brałam głęboki wdech, zbyt często zamykałam oczy i skakałam w otchłań licząc, że przeżyję. Przeżyłam. Żyję, jestem. Mam na koncie wiele sukcesów, o nich napiszę w Nowym Roku. A co! Ale dziś chcę otulić swoje obtarcia, siniaki, rany, tak jak otulam Twoje. I myślę sobie, głęboko wierzę w to, że te rany, obicie i siniaki potrzebują zauważenia. Zauważam je teraz, nie z oczekiwaniem współczucia. Zauważam je, by w kolejnym roku trzy razy się zastanowić, czy chcę być nieustraszoną bohaterką, mocną wojowniczką, czy może czułą, troskliwą, wspierającą towarzyszką, dla siebie samej.

Ten rok nauczył mnie, że odwagi, waleczności i skuteczności mi nie brakuje. Ale brakuje mi życzliwości dla siebie. Ciągle się jej uczę. I choć mam jej w stosunku do siebie dużo, dużo więcej niż dekadę temu, to jednak w zderzeniu z wyzwaniami z jakimi muszę (no właśnie, czy muszę?) się mierzyć, mam jej ciągle za mało …

 

Może właśnie po to, był ten rok? Po to, byśmy dotknęli swoich granic. Otarli się o nie z refleksją nad tym, że nic w naszym życiu nie odbywa się bez kosztów. Nad tym, że każdy ma granice swojej wytrzymałości. Na jednym z ostatnich warsztatów powiedziałam, że dopiero jak zaakceptujemy swoją śmiertelność, wyzbędziemy się mitu nieśmiertelności zaczniemy o siebie dbać. Tak na – pra – wdę mo-cno dbać. Może po to był ten rok, byśmy się z tym zmierzyli? 

I owszem pamiętam –  ten rok dał mi dużo dobrego. Dał mi dużo radości, czułości, sensu i mnóstwo okazji do wdzięczności. I choć potrafię wymienić wiele lśniących momentów tego roku, to też wiem że zaprosił do mojego życia wiele trudów, wyzwań i smutków, także osobistych. Chcę widzieć te dwie perspektywy. I widzę je. Tylko dzięki zauważeniu tych dwóch perspektyw możemy wyjść z kryzysów silniejsi i mądrzejsi o lekcje, które ów siniaki dają. Biorę te lekcje pod pachę i wchodzę w Nowy Rok z ciekawością i pamiętając to, co dziś moja koleżanka Ola P-Sz. napisała na FB:

„Potrafisz dużo unieść. Teraz możesz wybrać, ile naprawdę chcesz na siebie wziąć.”

Amen.

 A co chcę powitać w Nowym Roku?

Chcę powitać #nażyć. Moje autorskie, moje autentyczne #nażyć … Moje, ale trochę przez ten 2020 rok zapomniane, przykurzone, a może nawet przestraszone. Chcę by rok 2021 był lżejszy. Ale tę lekkość już wiem, już wiem że mogę nadać tylko JA, ja sama … podobnie jak tylko TY. To jest kolejna lekcja z 2020 roku. Lekcja o tym, że to ja wybieram odpowiedź, reakcję na to, co przynosi mi życie. W 2021 wybieram więcej #nażyć się … A Ty?

Co chcesz powitać?

Napisz. Z przyjemnością przeczytam.

A jeżeli chcesz pobyć z tymi pytaniami, którym dzieliłam się z Tobą dołącz do warsztatu „Żegnaj stare. Witaj nowe”. Zapraszam już 10 stycznia, on-line. Tym razem online. Ale będzie pięknie! Refleksyjnie, odważnie, szczerze. Obiecuję <3

I dziękuję Ci, że jesteś!

Dziękuję Ci za to, że czytasz moje maile, że zaglądasz na blog, że słuchasz podcastów. Dziękuję za udział w webinarach. Będą kolejne, zapraszam!

Bądź. Czytaj. Czasem napisz.

I bądź dobra, dobry dla Siebie. Tak, bardzo łatwo napisać, trudniej wdrożyć.

Ale bądź. Warto.

Easysoftonic