Jestem absolutnie uskrzydlona sesją coachingową z jedną z moich klientek – Panią M.

Miało to miejsce już ponad miesiąc temu ale teraz o tym piszę … specjalnie. Mając ku temu pewne powody, o których za moment. 
Sesja z Panią M. dała mi poczucie, że pewne techniki coachigowe, choć czasem zaskakujące i przełamujące, dotychczasowe sposoby myślenia, mają głęboki sens i mogą prowadzić do zmiany. Dziś pisać będę o zmianie w sposobie myślenia o sobie.  
Z Panią M. pracowałam nad wsparciem jej mocnych stron. Technika ta nazywa się coachingiem mocnych stron Klienta i jej celem jest

  •  wskazanie
  •  nazwanie
  • a następnie wzmocnieniemocnych stron Klienta.

Wzmocnienie, czyli sprawnie by Klient wierzył bardziej w daną mocną stronę – w daną cechę, umiejętność, postawę, czy wiedzę, którą posiada. Ta technika dąży do tego, by klient się tej mocnej stronie przyjrzał i zaczął ją stosować częściej – w większej ilości sytuacji. By także stał się z niej dumny. By o tej mocnej stronie zaczął mówić i może dzielić się nią z innymi.  

W trakcie takiej sesji, jak każdej, pada wiele pytań. Bo coaching głównie na pytaniach się opiera. Nie chcę wszystkich zdradzać. Ale część z nich to np. …

  •  Jak o sobie myślisz?
  • Z czego jesteś najbardziej dumna?
  • Co w sobie lubisz?
  • Którą cechę chcesz pogłębić, rozwinąć, wzmocnić?
  • Po czym poznasz tą cechę?
  • Jak inni ją widzą?

O jakiej cesze rozmawiałyśmy? 
Chyba mogę to zdradzić?
Był to „pakiet” otwartości na innych, słuchania, a także gotowości i umiejętności wspierania innych w rozmowie. Paradoksalnie jeszcze kilka tygodni wcześniej Pani M. miała obawę, że ta cecha jest jej / może być jej największym pożeraczem czasu. Podczas opisywanej sesji okazała się mocną stroną. Myślę, że słusznie…. .
Pod koniec ćwiczenia padło jedno z ulubionych moich pytań.
„ jeżeli miałaby Pani zamknąć tą cechę w jakąś rzecz, w jakiś symbol … to co by to było?
Jaka rzecz, by to była…?”
Pani M. odparła …. „To chyba słońce. 
Tak słońce, jasne, radosne, pełne energii …”
I tu kończą się możliwości pisania i trafnego opisywania. Nie opiszę tej energii z jaką Pani M. to powiedziała. Brakuje mi słów. Nie opiszę ile dumny i zadowolenia z siebie w tym było. Nie umiem chyba też odzwierciedlić radości, którą słyszałam w jej głosie.
Dlaczego  teraz piszę o tej sesji? Bo dla Pani M odkryciem było mówienie o swoich mocnych stronach. Nie było to łatwe. A raczej było to dla niej dość nowe…
Bo Pani M.. poprzez to ćwiczenie padała samo zachwyt, który co jakiś czas jest każdemu potrzebny. Zadowolenie siebie, umiejętność docenienia siebie to wbrew pozorom ważne umiejętności w czasach ogromnej presji, w których żyjemy …
Bo to ćwiczenie nadało symbolikę mocnym stronom i ta symbolika została w jej głowie. Na co dzień boimy się symboliki, pracy na metaforze. Obawiamy się „porzucić rozum, by wyjść ku emocjom”, doświadczaniu. A jest to błędem. Bo praca na symbolach, metaforze, czasem uwalnia. Pokazuje inną perspektywę. Poprzez wspomniane wybicie z schematu wyłania się nam inna wizja siebie.
I teraz dwa ważne fakty, które dopełniają tą historię:

  • Pani M. jest z tzw pokolenia 50+. Jest też doświadczoną panią dyrektor. Osobą poważną, w dobrym tego słowa znaczeniu. Z dystansem. Trzeźwo patrzącą na świat. Praca na mocnych stronach, na symbolach, była dla niej odkryciem. Nowością. Ale też wyzwaniem, w które ostatecznie weszła i z którego była zadowolona…
  • Ponadto, od tej sesji, rozmawiałam z Panią M już kolejny raz. I Pani M. sama zaczęła spotkanie od nawiązania do „ Jej słońca”. Nawiązała do tej symboliki i przywołała omawianą mocną stronę. To dla mnie to dowód, na to że, że metoda działa. Zostawia trwały i przyjemny ślad. Zmienia „coś” w sposobie myślenia o sobie.

Zachęcam do refleksji nad swoimi mocnymi stronami …    
 jakie są Twoje MOCNE STRONY?

Jaką symbolikę im nadasz??

W jaką „rzecz” tą mocną stronę zamkniesz??
Miłego, MIP
Ps. przepraszam za przerwę w pisaniu, ale angina odebrała mi siłę, ograniczyła czas, zablokowała refleksję. 

Easysoftonic